3500 rosyjskich żołnierzy zginęło do tej pory na Ukrainie - mówi moskiewskiemu korespondentowi RMF FM Przemysławowi Marcowi Jelena Wasiljewa z rosyjskiej grupy "Gruz 200". Od czasu wojny w Afganistanie nazywa się tak wracające do kraju trumny z ciałami żołnierzy.

Minister obrony: Państwa NATO zaczęły dostarczać broń na Ukrainę

Minister obrony Ukrainy Wałerij Hełetej oświadczył, że państwa NATO zaczęły dostarczać jego państwu broń. Nie podał jednak szczegółów. Poinformował również, że na terytorium Ukrainy znajduje się 3,5 tys. rosyjskich żołnierzy. czytaj więcej

Wasiljewa przyznaje, że rosyjska armia utajniła nawet dane dotyczące rannych, więc głównym źródłem informacji na ten temat są mieszkańcy Donbasu, rosyjscy żołnierze, którzy wrócili z Ukrainy i nie boją się mówić, oraz matki szukające synów. Dlatego - jak zastrzega - należy podchodzić do tych danych bardzo ostrożnie.

Zrozumcie: sprawdzić tego w rzeczywistości nie można. Możecie jedynie siąść tu ze mną i odpowiadać na telefony matek, które szukają swoich dzieci. Takich telefonów jest bardzo dużo i bardzo dużo jest listów - mówi naszemu korespondentowi Wasiljewa.

Tłumaczy również, że za wiarygodne członkowie grupy "Gruz 200" uznają tylko te dane, które udało się potwierdzić w kilku niezależnych źródłach.

Informacje, podawane przez obrońców praw człowieka i organizacje matek żołnierzy, rosyjski Sztab Generalny nazywa krótko: brednią.

(edbie)