Winni starć, do których doszło między milicją a protestującymi na Majdanie Niepodległości, zostaną ukarani - oświadczył prezydent Wiktor Janukowycz na spotkaniu ze swymi trzema poprzednikami: Leonidem Krawczukiem, Leonidem Kuczmą i Wiktorem Juszczenką. Równocześnie polecił prokuraturze znaleźć możliwości uwolnienia tych uczestników niedawnych zamieszek, którzy dopuścili się niewielkich naruszeń prawa.

Kolejny, trzeci w ciągu ostatniej doby alarm bombowy ogłoszono w kijowskim metrze na dwóch stacjach znajdujących się bezpośrednio pod i tuż obok Majdanu Niepodległości. Na placu wciąż zbierają się przeciwnicy prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Z kolei około 200-osobowa grupa ubranych na... czytaj więcej

Janukowycz po raz kolejny powtórzył, że Ukraina kontynuuje drogę integracji europejskiej i będzie dążyła do osiągnięcia takich warunków, które pozwolą jej podpisać korzystną dla niej umowę stowarzyszeniową z UE. Ocenił, że obecne napięcie w jego kraju wywołane jest tym, że władze nie potrafiły w porę wytłumaczyć społeczeństwu "niektórych kwestii związanych z umową".

Prezydent skrytykował równocześnie blokowanie dróg i budynków administracyjnych przez uczestników trwających na Ukrainie demonstracji. Nawoływania do rewolucji stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, naruszają prawo i są niedopuszczalne - powiedział podczas spotkania, które retransmituje ukraińska telewizja państwowa.

Wydając prokuraturze polecenie znalezienia możliwości uwolnienia tych uczestników zamieszek, którzy dopuścili się niewielkich naruszeń prawa, stwierdził, że problem powinien być rozwiązany jeszcze we wtorek. Trudno mi teraz powiedzieć, ilu ludzi zostanie zwolnionych, ale z całą pewnością tak się stanie. (Zostaną uwolnieni) ci, którzy mają małe dzieci, młode rodziny, i tak dalej. Wszystko będzie zrobione - stwierdził.

(edbie)