Premier Ewa Kopacz zaapelowała do prezydenta, by powołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Jak wskazała, wymaga tego m.in. obecna sytuacja na Ukrainie.

Premier Ewa Kopacz /Radek Pietruszka /PAP

Premier Kopacz pytana była o wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy na temat rozszerzenia formatu rozmów o Ukrainie. Duda mówił, że podczas piątkowej wizyty w Berlinie będzie chciał poruszyć temat zmiany formatu rozmów dot. Ukrainy; mogłyby brać w nich udział także USA i sąsiedzi Ukrainy. Szef MSZ Grzegorz Schetyna ocenił wypowiedź prezydenta jako "nieszczęśliwą i niezręczną".

Bardzo prosiłabym - za państwa pośrednictwem - aby pan prezydent powołał wreszcie Radę Bezpieczeństwa Narodowego - mówiła zwracając się do obecnych na briefingu przedstawicieli mediów - Na takiej radzie, niezależnie od tego, kto z jakiej opcji politycznej pochodzi, rozmawialiśmy o takich sprawach. Bezpieczeństwo naszego państwa, ale również stabilność sytuacji u naszych sąsiadów to tematy, które potrafiliśmy omawiać ponadpartyjnie.

Obecnie rozmowy odbywają się "formacie normandzkim", czyli przywódców Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji. Wypowiedź prezydenta na temat możliwości formatu rozmów stała się przedmiotem komentarzy.

Szef MSZ wskazywał na niezręczność i podkreślał, że format normandzki jest wart wspierania. Prezydencki minister odpowiadający za sprawy zagraniczne Krzysztof Szczerski tłumaczył, że "Polska jest aktywnie zainteresowana poszukiwaniem trwałych, pokojowych rozwiązań konfliktu na Wschodzie, zgodnych z prawem międzynarodowym". 

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podczas poniedziałkowej wizyty w Berlinie mówił, że nie widzi potrzeby wprowadzania innych formatów rozmów niż format normandzki. Ale we wtorek po południu wiceszef administracji prezydenta Ukrainy ds. zagranicznych Kostiantyn Jelisiejew powiedział, że ukraińska i polska strona omówią we wrześniu możliwość przyłączenia Warszawy do rozmów o uregulowaniu sytuacji w obwodach donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy.

(j.)