"Muszę być w 60. rankingu, by pojechać na igrzyska. To nie będzie łatwe, ale też nie niemożliwe" - mówi w rozmowie z RMF FM młodsza z sióstr Radwańskich, Urszula. Krakowianka zdradziła też nam jak układa się współpraca z nowym trenerem i...jak spędziła urlop.

/ RAY STUBBLEBINE /PAP/EPA

Maciej Jermakow RMF FM: Co z pani zdrowiem? Ostatnio były kłopoty związane z alergią, czy wszystko jest już OK?

Urszula Radwańska: Jest dużo lepiej. Wszystko nie jest może jeszcze zaleczone, ale jest poprawa. Zresztą cieszę się,  że w tym roku nie miałam żadnych kontuzji i mam nadzieję, że przyszły sezon będzie jeszcze lepszy. Teraz czekają mnie 4 tygodnie treningów i po świętach wylot do Australii.

Te zajęcia już z nowym trenerem, Radkiem Nijakim. Dlaczego akurat on?

Radek też kiedyś był zawodnikiem, więc bardzo dobrze gra i jest świetnym sparingpartnerem, a do tego ma dużą wiedzę. Współpracujemy ze sobą dopiero od niedawna, więc jeszcze nie wiem, czy będziemy nadawać na tych samych falach, czy ta współpraca będzie mi odpowiadać. Po tych 4 tygodniach treningów będę wiedziała na pewno więcej.

Ale wstępnie rozmawialiście o jego wizji, o tym jakie ma pomysły by osiągała pani coraz lepsze wyniki?

Wstępnie tak, choć wiadomo, że Radek na początku dużo obserwuje, notuje. Ale oczywiście dużo też rozmawiamy, rozmowa to klucz do sukcesu. Będziemy współpracować na korcie, poza kortem... i zobaczymy...

Jest jakiś jeden konkretny cel na nowy sezon?

Chcę załapać się na igrzyska do Rio. Ranking mogę robić do końca maja - muszę być w 60. To nie będzie łatwe, ale też nie jest to niemożliwe. Na ten moment skupiam się na tym żeby ten ranking poprawić.

Wróciła pani niedawno z urlopu, naładował pani akumulatory zgodnie z planem?


Tak, oczywiście! Była wspaniała pogoda, szukałam właśnie takiego miejsca, gdzie będzie cały czas słońce i w Kenii pogoda dopisała. Zaliczyłam też safari, było świetnie. Wypoczęłam, naładowałam akumulatory. Ale teraz jestem znów w Warszawie i wróciłam do treningów.

(j.)