Narciarstwo w stylu retro można było podziwiać w Poniedziałek Wielkanocny w Suchym Żlebie na Kalatówkach w Tatrach, gdzie po raz 16. odbyły się zawody na starym sprzęcie narciarskim o Wielkanocne Jajo im. Krystyny Behounek.

(W)oda do radości

Jak mawiał klasyk: ma to do siebie, że spływa. Gdy jest zimna, podobno zdrowia doda, a gdy cicha – brzegi rwie. Wpływa na nas na tysiące różnych sposobów. Nie o wszystkich pamiętamy na co dzień. czytaj więcej

Uczestnikiem tej barwnej imprezy mógł być każdy, kto na start zabrał oryginalne drewniane narty oraz ubrał się w strój, w jakim pionierzy polskiego narciarstwa uprawiali zimowy sport w Tatrach przed stu laty. Wśród zawodników dominowały staroświeckie stroje góralskie, byli też narciarze w dawnych strojach alpejskich, surdutach, bryczesach, panie w sukniach, futrach i w kapeluszach. Niektórzy prezentowali zabawne przebrania; był arabski szejk i doktor sprzed stu laty udający się na nartach do chorej.

Nasze zawody nabrały charakteru świąteczno - towarzyskiego spotkania i zmobilizowały do oderwania się na chwilę od świątecznego stołu - powiedział współorganizator imprezy Leszek Behounek, syn patronki zawodów.       

Dawny sprzęt narciarski składał się z nart, najczęściej jesionowych, skórzanych butów tzw. turystyków wiązanych rzemieniami oraz jednego lub dwóch bambusowych kijów - przypomniał Behounek.      

W konkursie liczyła się zarówno prezentacja starodawnego sprzętu narciarskiego i stroju, czas pokonania slalomu, jak i styl zjazdu. Wysoko oceniane były stare techniki narciarskie: krystianie, telemark, hamowanie kijami, zmiany kierunku jazdy skokiem. Konkurs rozegrano w dwóch kategoriach: slalom równoległy na czas i jazdę stylową.

Najstarszym zawodnikiem był 82-letni Józef Pitoń z Zakopanego, który co roku na Kalatówkach zachwyca publiczność swoją sprawnością i stylowym telemarkiem. Z kolei 30-letni Jan Jelonek z Zakopanego tuż przed zawodami zjechał na 70-letnich jesionowych nartach swojego dziadka z Kasprowego Wierchu. 


Śniegu nie zabrakło

Impreza co roku przyciąga na Kalatówki setki zakopiańczyków i turystów. Tak było i w poniedziałek, gdyż dopisała słoneczna pogoda. Choć na Kalatówkach przekwitają już krokusy, w żlebie udało się zebrać odpowiednią warstwę śniegu do rozegrania zawodów.  

Kalatówki to miejsce ważne w historii polskiego narciarstwa. Na tej tatrzańskiej polanie od 1911 roku przez wiele lat, regularnie rozgrywano zawody w skokach i zjazdach narciarskich.

Patronka imprezy Krystyna Behounek była kierowniczką hotelu górskiego na Kalatówkach przez 27 lat - od 1978 roku - i razem z obecną kierowniczką obiektu zainicjowała wielkanocne spotkania miłośników dawnego narciarstwa.

(MRod)