Ambasada Rosji w Damaszku została ostrzelana dwoma pociskami moździerzowymi. Do zdarzenia doszło w chwili, gdy zaczynała się manifestacja poparcia dla tego kraju za interwencję w Syrii - poinformowała agencja AFP, powołując się na swego fotoreportera.

Na razie nikt nie przyznał się do ataku /GHULAMULLAH HABIBI /PAP/EPA

Wybuch pocisków wywołał panikę wśród około trzystu zwolenników rządu w Damaszku, które zgromadziły się rano przed budynkiem ambasady Rosji, żeby podziękować za interwencje rosyjskich sił w konflikcie w Syrii.

Z terenu rosyjskiej placówki dobywał się dym - podała agencja Associated Press, również powołując się na swego korespondenta, który przybył na poranną manifestację.

Ambasada rosyjska poinformowała, że nie ma rannych.

W przeszłości rebelianci walczący na przedmieściach miasta obierali sobie ambasadę za cel ataku, ale nie jest jasne, czy wtorkowy atak był wymierzony w wiec - wskazuje AP. Nie wiadomo, kto dokonał tego ataku.

Rosja i USA prowadzą obecnie równoległe operacje lotnicze w Syrii. Amerykanie atakują od ponad roku cele dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie zarówno w Iraku, jak i w Syrii. Rosja, która włączyła się do konfliktu syryjskiego 30 września, deklaruje, że jej lotnictwo również zwalcza IS, ale według źródeł zachodnich dokonuje nalotów także na pozycje wspieranych przez USA rebeliantów walczących z reżimem prezydenta Baszara el-Asada.

(abs)