​"Najgorsze dopiero nadejdzie" - oceniają eksperci UNHCR, agencji ONZ ds. uchodźców, sytuację w zachodniej części Mosulu, o którą wojska irackie prowadzą od miesiąca walkę z ISIS. Dziesiątkowani przez islamistów cywile podejmują desperackie próby wydostania się z oblężenia.

Mosul /AHMED JALIL /PAP/EPA

Wielu mieszkańców obawia się podejmować próbę ucieczki z zachodniego Mosulu, gdzie w pułapce oblężenia tylko w starej części miasta znajduje się wciąż co najmniej 400 tys. ludzi. Jednak mimo ostrzału prowadzonego przez snajperów i groźby rozstrzelania, już ok. 160 tys. ludzi przedarło się na stronę opanowaną przez siły rządowe.

Mieszkańcy Mosulu podejmują całymi rodzinami próby wydostania się z oblężonej części miasta najczęściej o zmroku lub nad ranem - mówią raporty Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM).

Starając się przejść niezauważeni obok stanowisk i posterunków dżihadystów, zaklejają plastrami usta niemowlętom i podają środki uspokajające lub narkotyki starszym dzieciom, aby ich płacz nie zwrócił uwagi posterunków. Dżihadyści często rozstrzeliwują zatrzymanych uchodźców. Formują też z nich żywe tarcze, za którymi chronią się przed ostrzałem, starając się zbliżyć do pozycji wojsk rządowych.

Ci spośród uchodźców, którym udaje się wyrwać z obleganej części Mosulu, docierają do ośrodków przygotowanych dla nich za linią frontu "w strasznym stanie, wygłodzeni, odwodnieni i kompletnie wyczerpani" - mówi Amy Christian, rzeczniczka Oxfam, międzynarodowej organizacji humanitarnej zajmującej się walką z głodem na świecie i pomocą dla krajów rozwijających się.

"W najgorszym stanie są dzieci. Wiele z nich przeżyło głęboki szok. Niejednokrotnie musiały być świadkami obcinania rąk i ścinania głów ludziom próbującym uciekać z miasta" - podaje IOM. 

(ph)