Paweł Zagumny oficjalnie kończy swoją przygodę z graniem w siatkówkę. Były reprezentant Polski w ostatnim meczu przed własną publicznością poprowadził AZS Politechnikę Warszawską do zwycięstwa nad GKS Katowice 3:1 (25:18, 25:17, 17:25, 25:19). Ze stołeczną drużyną po siedmiu latach pracy żegna się również trener Jakub Bednaruk, który z uśmiechem na ustach i lekkim przymrużeniem oka wspomina swoją pracę z Zagumnym.

Jakub Bednaruk i Paweł Zagumny /Bartłomiej Zborowski /PAP

Jan Kałucki, RMF FM: Paweł Zagumny podczas swojego ostatniego meczu przed własną publicznością podziękował wszystkim, którzy musieli się z nim "użerać". Jak się panu współpracowało z Pawłem?

Jakub Bednaruk: Wystarczy na mnie spojrzeć. Kiedyś miałem czarne włosy, a teraz jestem prawie siwy. Teraz kolej na Stephane'a Antigę (śmiech). Ale mówiąc poważnie to był bardzo dobry czas. Było oczywiście parę sprzeczek, ale nigdy nie zboczyliśmy z kursu jaki wcześniej obraliśmy. Czasami mieliśmy na coś inne pomysły - a Paweł nie lubił jak ktoś miał inne pomysły. Razem jednak dążyliśmy do wspólnego celu.

Na trybunach siedział pierwszy trener Pawła Zagumnego. Jak się pan czuje, jako jego ostatni trener?

Faktycznie, można powiedzieć, że zakończyłem mu karierę (śmiech).

A widzi go pan na stanowisku dyrektora sportowego?

Jak najbardziej! Moim zdaniem jest do tego stworzony! Ja muszę zobaczyć jego biurko i fotel. Na pewno to będzie taki wielki mebel z funkcją masażu. Muszę go zobaczyć za sześć miesięcy, jak przytyje.

Wzruszył się pan kiedy odbyła się ceremonia, gdzie kibice podziękowali Pawłowi Zagumnemu za te 22 lat gry?

Nie... udawałem (śmiech).

Paweł Zagumny jest Stevenem Gerardem polskiej siatkówki? Zdobył wszystko co było do zdobycia... prócz mistrzostwa kraju?

Można tak porównać, ale Steven Gerard nie ma też mistrzostwa świata i mistrzostwa Europy. W ogóle angielscy piłkarze niczego nie zdobyli od ponad 50 lat. Paweł to Paweł i długo takiego drugiego zawodnika nie będzie. Do umiejętności trzeba jeszcze dołączyć osobowość. Poza tym on grał 22 lata - to jest siatkarska epoka. Kiedyś nasza dyscyplina była sportem świetlicowym. Graliśmy w salach po 200 osób, a teraz gramy przy pełnym Torwarze, z oprawą niczym z NBA. Teraz młody zawodnik, który wchodzi do tego świata jest w zupełnie innym miejscu niż kiedy myśmy wchodzili.

W sobotę było pożegnania Pawła Zagumnego przed własną publicznością, ale taki oficjalny rozbrat z siatkówką nastąpi w niedzielę, podczas meczu w Katowicach. Jest już zaplanowana jakaś wspólna kolacja?

Nic mi na ten temat nie wiadomo.

Pawła Zagumnego żegnają kibice, koledzy z zespołu, ale też sportowcy którzy są kojarzeni z innych dyscyplin sportowych - między innymi Artur Siódmiak. Nagrał specjalny filmik - może będzie kolacja nawiązująca do tego co w nim mówił. Wie pan co się działo o tej szóstej rano w Pekinie?

Znam tę historię! Jest genialna! "Siódym" nie opowiedział wszystkiego,ale jest po prostu genialna! Nie mogę jej opowiedzieć. Ale jest świetna!