"To kompletna katastrofa systemu informatycznego Państwowej Komisji Wyborczej. To, że system nie jest w stanie podsumować wyników wyborów samorządowych, to efekt pośpiechu i niekompetencji przy ogłaszaniu przetargów na jego wykonanie" - twierdzą specjaliści, z którymi rozmawiał dziennikarz RMF FM Tomasz Skory. Tymczasem PKW czeka na deklarację firmy informatycznej, i dopiero wtedy zdecyduje, czy czekać nadal na usunięcie usterki opóźniającej przekazywanie wyników wyborów lokalnych, czy podsumowywać głosy ręcznie.

Wybory samorządowe 2014. NIK zajmie się systemem informatycznym PKW

Będzie kontrola wydatkowania publicznych pieniędzy na system informatyczny Państwowej Komisji Wyborczej - poinformowała Najwyższa Izba Kontroli. Prezes NIK zarządził sprawdzenie tego, kto odpowiada za informatyczną kompromitację, która opóźnia opublikowanie wyników wyborów samorządowych. czytaj więcej

Na kompromitacji mogły zaważyć co najmniej nieścisłości w pierwszym przetargu na wykonanie systemu informatycznego i ewidentny pośpiech w wypadku drugiego przetargu.

Pierwsze zamówienie PKW, sprzed roku, mówiło o stworzeniu całościowej, obsługującej wszystkie typy wyborów "Platformy Wyborczej 2.0". W przetargu wystąpiły dwie firmy, które jednak uznały, że terminy wymagane przez PKW są nierealne, a warunki zamówienia są wewnętrznie sprzeczne. Ostatecznie zaskarżyły przetarg. PKW w styczniu go więc unieważniła, by w lipcu rozpisać nowy, już tylko na obsługę wyborów samorządowych. Do tego, już na szybko organizowanego przetargu przystąpiła tylko jedna firma, bo tylko ona odważyła się budować cały system w czasie, którego inne potrzebowały na samo jego testowanie.

PKW czeka na deklarację firmy informatycznej ws. usunięcia usterki

Tymczasem PKW zdecydowała, by firma obsługująca informatycznie wybory zdeklarowała, czy znalazła usterkę oraz czy, i w jakim czasie, jest w stanie ją usunąć.

W zależności od odpowiedzi informatyków PKW stanie przed dylematem, czy zdecydować o podsumowaniu głosów w systemie ręcznym czy dać jeszcze państwu informatykom jakiś z góry określony czas na poszukiwanie tego błędu - zapowiedziała członkini PKW sędzia Maria Grzelka. Przyznała, że nie jest w stanie przewidzieć, czy możliwe jest podanie całościowych wyników jeszcze w poniedziałek.

Podkreśliła, że usterka informatyczna "to nie jest kwestia, która mogłaby wpłynąć na wynik wyborów, to jest kwestia, która wpłynęła na przepływ informacji o tym, jakie były wyniki w obwodowych komisjach wyborczych i jakie są oficjalne wyniki".

"Błędy po stronie wykonawcy"



Odpowiedzialny w PKW za obsługę informatyczną wyborów Romuald Drapiński powiedział, że błędy powstały po stronie wykonawcy. Myślę, że dołożyliśmy wszelkich starań, testy były realizowane przez bardzo duża liczbę operatorów obwodowych komisji i komisji terytorialnych, trwały około 10 dni - powiedział. Podkreślił, że wybrana w przetargu firma, wykazała odpowiednie doświadczenie w dużych projektach, spełniła wymogi dotyczące m. in. "wolumenu i czasów reakcji"

(mal)