Panczenista Konrad Niedźwiedzki jest bliski zakończenia kariery. "Ciężko będzie mi się zmotywować, aby dalej pracować i liczyć, że przyniesie to lepszy efekt" - powiedział 33-latek po odpadnięciu w półfinale biegu ze startu wspólnego igrzysk w Pjongczangu.

Niedźwiedzki ma w dorobku brązowy medal igrzysk w Soczi (2014) zdobyty w rywalizacji drużynowej. W Korei Południowej we wcześniejszych startach zajmował 20. miejsce na 1500 m i 23. na 1000.

Te igrzyska były dla mnie nieudane od początku do końca. Może tym dzisiejszym startem trochę się wewnętrznie odbiłem, bo byłem całkiem blisko finału. Jednak cztery lata ciężko przepracowałem, dużo trudnych decyzji podjąłem, a nie widzę, żeby to się chociaż w minimalnym stopniu opłaciło. To był na pewno mój ostatni start olimpijski, a z końcem marca jednak zakończę karierę. Ciężko będzie mi się zmotywować, aby dalej pracować i liczyć, że przyniesie to lepszy efekt - powiedział.

Zakopiańczyk nie ma jeszcze sprecyzowanych planów na przyszłość. Pozostania w łyżwiarstwie nie wyklucza, ale na pewno nie będzie trenerem.

Można na wiele sposobów pomagać, działać. Jeżeli ktoś będzie chciał wykorzystać moje doświadczenie, to bardzo chętnie. Natomiast mam też inne plany, pomysły, niezwiązane z łyżwiarstwem - przyznał.

W sobotę triumfował Koreańczyk Seung-Hoon Lee. Srebro wywalczył Belg Bart Swings, a brąz Holender Koen Verweij.

Wyścig ze startu wspólnego debiutował w olimpijskim programie.

(m)