Trwa walka o ocalenie gminy Łaziska, sąsiadującej z zalaną już gminą Wilków. Fala kulminacyjna dotrze tam w nocy, ale już teraz sytuacja jest bardzo zła. W Kępie Gosteckiej położonej bezpośrednio nad Wisłą woda miejscami jest niemal tak wysoka, jak wały ułożone z worków z piaskiem.

W Kępie Gosteckiej był Krzysztof Kot

W wyższych fragmentach do przelania już brakuje wysokości 3 worków, czyli najwyżej pół metra - a fala kulminacyjna dopiero nadejdzie.

Na wałach pracuje około 500 żołnierzy, strażaków i ochotników. Co chwilę podjeżdża ciągnik z lawetą, na którą natychmiast pakowane są worki z piaskiem. Wskakują na nią żołnierze i ten transport jedzie kawałek dalej. Worki są układane w miejscach podsiąków. Rozkładana jest też specjalna włóknina.

Stawka jest bardzo wysoka - gdyby ten wał pękł, to co najmniej połowa gminy Łaziska znalazłaby się pod wodą. Z drugiej strony od Wilkowa woda cały czas się rozlewa z zerwanego wału w Zastowie Polanowskim. Gdyby wody się połączyły, powstałoby rozlewisko dwa razy większe od największego polskiego jeziora Śniardwy. Na razie jednak Kępa Gostecka się broni.