„Pojawiają się zarzuty, że moje działania są na szkodę Polski. To jest działanie na rzecz społeczeństwa. Byliśmy świadkami wielu afer i dotąd nigdy, poza sprawą Rywina, nikogo nie ukarano" – powiedział w rozmowie z TVP Info Zbigniew Stonoga, który umieścił na swoim facebookowym profilu akta afery podsłuchowej. Biznesmen nie uważa, że złamał prawo.

Zbigniew Stonoga publikuje akta ze śledztwa ws. afery podsłuchowej

Prokuratura będzie wyjaśniać okoliczności wypływu akt ze śledztwa ws. afery podsłuchowej. Zdjęcia ponad 2 i pół tysiąca stron materiałów z tego postępowania zamieścił na Facebooku biznesmen Zbigniew Stonoga. Wszczęto już śledztwo ws. upublicznienia tych materiałów - będzie ono prowadzone przez... czytaj więcej

Upublicznienie materiałów wcześniej opublikowanych, nie jest złamaniem prawa - powiedział w rozmowie z TVP Info Stonoga.

Zaznaczył również, że natknął się na dokumenty, gdy "przeglądał internet" i szukał "rzeczy ciekawych".

Nie ja to publikowałem, tylko służby - powiedział Stonoga.

Śledztwo w sprawie wycieku akt z afery podsłuchowej już zapowiedziała Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Prok. Mazur potwierdziła, że ujawnione akta pochodzą ze śledztwa. Podkreśliła, że od lutego stronom postępowania, w tym obrońcom, udostępniano akta śledztwa. Śledczy z prokuratury dostali już także listę kilkunastu osób, które miały zgodę na kopiowanie dokumentów.

Te osoby to podejrzani, ich adwokaci oraz pokrzywdzeni, a więc osoby podsłuchiwane i ich pełnomocnicy. Prokuratorzy nie ujawniają, ile osób i kto konkretnie miał zgodę na wgląd, a kto na zrobienie fotokopii.

Jak przekonuje prokurator Renata Mazur, wyciek 13 z 20 tomów akt nie ma wielkiego wpływu już na śledztwo, bo w pewnym momencie i tak śledczy muszą pokazać stronom cały zebrany materiał dowodowy.

To nie oznacza jednak zgody prokuratury na ich upublicznienie, bo za to grozi kara do 2 lat więzienia. Prokurator dodaje, że każda zgoda na kopiowanie akt była opatrzona właśnie takim ostrzeżeniem.

"To jest bardzo zła sytuacja. Same przecieki dewastują ład, który wszyscy powinniśmy chronić. To dewastowanie podstawowego systemu funkcjonowania instytucji" - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM szef kancelarii premiera i koordynator służb specjalnych Jacek Cichocki. Chodzi o ujawnienie przez... czytaj więcej

Największy wyciek w historii

Od wczoraj w sieci można znaleźć kolejne tomy akt z zeznaniami podejrzanych, a także protokoły zeznań osób, które były nielegalnie podsłuchiwane w warszawskich restauracjach.

Oprócz tego, w tych materiałach są dowody w śledztwie - fotografie sprzętu podsłuchowego, odręczne zapiski kelnerów, którzy zakładali te podsłuchy. Z tych materiałów można się nie tylko dowiedzieć, co zeznawały poszczególne osoby, ale także można poznać szczegółowe dane osobowe przesłuchiwanych osób - są adresy, numery PESEL. To między innymi pełne dane szefów służb - między innymi szefa CBA Pawła Wojtunika - osoby podlegającej szczególnej ochronie.

Sprawę skomentował w Kontrwywiadzie RMF FM szef kancelarii premiera Jacek Cichocki. To jest bardzo zła sytuacja. Same przecieki dewastują ład, który wszyscy powinniśmy chronić. To dewastowanie podstawowego systemu funkcjonowania instytucji - mówił.

 TVP Info/RMF FM (j.)