​Rozegrano tam 7 spotkań grupowych oraz mecz 1/8 finału. Dziś będzie gościł piłkarzy grających w półfinale, a w sobotę zostanie na nim rozegrany mecz o trzecie miejsce. Mowa o stadionie w Sankt Petersburgu, który nosi nazwę Kriestowskij. Jego nazwa wzięła się od wyspy, na której jest położony. Na co dzień swoje mecze rozgrywa tam Zenit Sankt Petersburg. Ten obiekt ma przed sobą też międzynarodową przyszłość.

Stadion Kriestowskij /Peter Kovalev/TASS /PAP/EPA

Na początku był to stadion wstydu dla Rosjan. Sporo mówiło się o nieprawidłowościach przy jego budowie, która pochłonęła w sumie w przeliczeniu około trzech miliardów złotych. Podczas Pucharu Konfederacji piłkarze skarżyli się na gnijącą murawę. Pojawił się też problem z rozsuwanym dachem, który... przeciekał. Inżynierowie postanowili wymienić cały mechanizm ruchomego dachu, co przyniosło skutek. 

Dziś dach funkcjonuje bez zarzutu. M.in. dzięki jego konstrukcji nawet zimą można utrzymać na murawie temperaturę sięgającą nawet 15 stopni Celsjusza. Trybuny mogą pomieścić 65 tysięcy widzów. Za 2 lata stadion w Sankt Petersburgu będzie gościł 4 spotkania finałów Mistrzostw Europy 2020.

(az)