Krótko po rozpoczęciu "przerwy humanitarnej" w Aleppo na północy Syrii doszło do walk i ostrzału artyleryjskiego w korytarzach humanitarnych wyznaczonych przez siły syryjskie i rosyjskie - podała AFP. "Przerwa humanitarna" miała umożliwić rebeliantom i cywilom opuszczenie oblężonych przez syryjskie siły rządowe dzielnic miasta.

Tak teraz wygląda Aleppo / AA/ABACA /PAP/EPA

Oficjalna syryjska agencja Sana odpowiedzialność za wystrzały zrzuciła na "organizacje terrorystyczne". Mianem tym reżim w Damaszku określa wszystkich syryjskich rebeliantów walczących o obalenie prezydenta Baszara el-Asada oraz dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS).

Rano pddziały reżimu Baszara el-Asada i wspierające je rosyjskie siły powietrzne wstrzymały na jedenaście godzin walki o godz. 8 rano czasu miejscowego (godz. 7 w Polsce).

Według strony rosyjskiej przerwa w atakach miała umożliwić przedstawicielom ONZ i syryjskiego Czerwonego Półksiężyca ewakuację z Aleppo chorych i rannych wraz z osobami towarzyszącymi, a także ludności cywilnej. Wczoraj sztab generalny rosyjskiej armii poinformował, że wyznaczono osiem korytarzy humanitarnych - sześć dla cywilów, chorych i rannych, a dwa dla zbrojnych rebeliantów, ale z możliwością skorzystania z nich przez cywilów

We wtorek lotnictwo rosyjskie i syryjskie wstrzymało naloty w rejonie tego miasta, by umożliwić przygotowania do czwartkowej przerwy humanitarnej. We wschodniej części Aleppo, atakowanej do tej pory przez siły syryjskie i rosyjskie, żyje około 250 tys. ludzi.

Syryjscy rebelianci nie zgadzali się jednak na wyjście z Aleppo. Uznali ofertę władz jako zaproszenie do kapitulacji. Żądali utworzenia korytarza humanitarnego dla cywilów, nadzorowanego przez ONZ.

(mpw)