Była miejscowa kapela, śpiewy, tort i tłum szczęśliwych mieszkańców - tak mimo późnej pory witały swojego medalistę olimpijskiego Rafała Majkę jego rodzinne Zegartowice w Małopolsce. Rafał Majka, brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w wyścigu kolarskim ze startu wspólnego, wrócił w poniedziałek do kraju.

Powitanie Rafała Majki na warszawskim lotnisku im. Chopina /Leszek Szymański /PAP

Rafał Majka w rodzinnych Zegartowicach pojawił się tuż przed północą, a sąsiedzi nie dali mu szybko zasnąć. W nocy zebrali się prawie wszyscy mieszkańcy wsi.

Dla małych Zegartowic to historyczne wydarzenie - pierwszy medalista olimpijski we wsi, a i dla Polski to pierwszy medal letnich igrzysk w Rio.

Jednak ojciec Rafała, pan Piotr, choć dumny jest z syna, czuje mały niedosyt. Oczywiście, no jak to, olimpijczyka w domu mieć i nie być dumnym. Medal jest. Tak się stało, że jest brąz, niech będzie. Mogło być złoto, ale jak to wczoraj powiedział Rafał mogłoby nic nie być, jakby zaliczył asfalt - powiedział Piotr Majka reporterowi RMF FM.

Zdradził nam, że pierwszy rower Rafał Majka dostał w prezencie na komunię. Rower na komunię dostał, jak wsiadł to asfalt zaliczył, prawie pod tirem, poobijany cały - wspominał.

Pan Piotr mówił, że syn jest wytrwały: Rafał powiedział, że na tym nie poprzestanie. Marzenia są duże.

Rafał Majka zdobył w Rio de Janeiro brązowy medal olimpijski w wyścigu ze startu wspólnego. To kolejny sukces 25-letniego kolarza, który niespełna dwa tygodnie temu po raz drugi zwyciężył w klasyfikacji górskiej Tour de France.

(j.)