Osłabienie złotówki, spadki na giełdach, w tym także na warszawskiej GPW - to pierwsze reakcje inwestorów na doniesienia z Grecji. We wczorajszym referendum Grecy odrzucili program zaciskania pasa, który chcieli im narzucić zachodni kredytodawcy.

Na światowych rynkach są spadki, ale paniki nie widać. Tuż po godz. 9 na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych indeks WIG20 tracił około 1 proc. w porównaniu z piątkowym zamknięciem.

Osłabła także złotówka. Rano za dolara trzeba było zapłacić około 3,80 złotego, a za franka około 4,03 złotego. Nieco mniej złoty stracił do euro, które kosztuje około 4,20 złotego.

Dość nerwowo na wynik greckiego referendum zareagowały zagraniczne rynki, m.in. giełdy azjatyckie. Japoński indeks Nikkei stracił na otwarciu prawie 1,5 procent, potem odbił się nieco w górę. Podobnie zareagował australijski ASX. Także francuski indeks CAC rozpoczął dzień od spadku, który przekroczył 2 proc., niemiecki DAX stracił 2 proc., zaś brytyjski FTSE 1 proc.

Podobnie mogą zareagować wskaźniki amerykańskie.

Co dalej z Grecją? Wyjdzie ze strefy euro?

Zamieszki, dodruk drachmy, wyjście z eurolandu... Co się stanie z Grecją?

Dziś Grecy głosują w referendum. Jeśli głosujący powiedzą "tak", może to otworzyć drogę do negocjacji nad nowym programem pomocowym. Głosowanie na "nie" oznaczać będzie odrzucenie przyjęcia pomocy finansowej na warunkach wierzycieli. W przypadku spółki oznaczałoby to upadłość,... czytaj więcej

We wczorajszym referendum Grecy opowiedzieli się przeciwko zaproponowanym przez zachodnich wierzycieli warunkom udzielenia dalszej pomocy finansowej. Na "nie" zagłosowało 61,31 proc. mieszkańców Grecji. Dalsze oszczędności poparło 38,69 proc.

Decyzja Greków może oznaczać wyjście zadłużonego kraju ze strefy euro i trudne do przewidzenia konsekwencje ekonomiczne i polityczne dla Europy. Rząd Aleksisa Ciprasa zapewnia jednak, że nie zamierza doprowadzić do Grexitu.

Czy Grexit zachwieje złotówką?

A co ewentualne wyjście Grecji ze strefy euro może oznaczać dla złotego? To będą przejściowe, stosunkowo drobne perturbacje - przekonuje prof. Stefan Krajewski, ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego.

(MKam)

RMF FM / Money.pl