Rodzina trzyletniego Aylana Kurdiego, syryjskiego Kurda, którego zwłoki wyrzuciło morze na plażę w Turcji i którego zdjęcie obiegło ostatniego lata cały świat, dostała azyl w Kanadzie - podała tamtejsza telewizja CBC.

To zdjęcie obiegło lata cały świat / ANDY RAIN /PAP/EPA

Mieszkająca w Vancouver ciotka chłopca Tima Kurdi poinformowała, że kanadyjskie służby imigracyjne przyznały status uchodźcy wujkowi Aylana, jego żonie i ich pięciorgu dzieciom i że zostaną oni sprowadzeni do Kanady.

Od przyszłego tygodnia rząd Kanady ma uruchomić most powietrzny, dzięki któremu od końca roku przerzuci do kraju 10 tys. migrantów; w styczniu i lutym do Kanady trafi kolejnych 15 tys.

Na pierwszych stronach gazet i w mediach społecznościowych we wrześniu znalazło się zdjęcie, na którym widać zwrócone twarzą do ziemi ciało trzyletniego Aylana Kurdiego, syryjskiego Kurda, wyrzucone na plażę w Bodrum na południowym wschodzie Turcji. Niewielka łódka, którą jego rodzina próbowała przedostać się przez Morze Śródziemne do Europy, zatonęła; zginął także pięcioletni brat Aylana i jego matka.

Rodzina wyruszyła w pełną niebezpieczeństw podróż po tym, gdy władze Kanady odmówiły im azylu; później władze tłumaczyły, że wniosek był niekompletny. Rząd Kanady, który znalazł się w ogniu krytyki po śmierci małego Aylana, zaproponował azyl jego ojcu. Abdullah Kurdi odmówił, ale wezwał społeczność międzynarodową, by zrobiła wszystko, aby dało się uniknąć kolejnych tragedii, takich jak ta, która spotkała jego rodzinę.

(j.)