Beata Szydło ma zastrzeżenia co do pomysłu prezydenta RP Andrzej Dudy, żeby zorganizować referendum w sprawie przyjmowania uchodźców. Wynika to z wywiadu udzielonego przez szefową rządu belgijskiemu dziennikowi „Le Soir”.

Uchodźcy /MP /Archiwum RMF FM

Premier była pytana, czy nie sądzi, że referendum ws. uchodźców zostanie odebrane jako sposób na podsycanie ksenofobii i nietolerancji. 

Oczywiście, że łatwo popaść w negatywną retorykę i dlatego trzeba bardzo uważać. Ale ja nie dostrzegam w tej chwili w Polsce takich nastrojów. Odnotowuję je w państwach, gdzie jest problem z nielegalnymi migrantami, gdzie jest zaburzony porządek. W Polsce ta dyskusja przebiega spokojnie i nie wyobrażam sobie aby mogła ona doprowadzić do takich negatywnych zjawisk. Polacy nie są narodem, który łatwo popada w ksenofobiczne emocje. Natomiast czy samo referendum będzie, to dopiero trwa dyskusja - stwierdziła szefowa rządu. Dopytywana, czy jest zwolenniczką referendum, odparła: nie mam jeszcze wyrobionego zdania na ten temat. Zastrzegła jednocześnie, że jeśli chodzi o referenda to co do zasady jest ich zwolenniczką. Jeśli jest to inicjatywa obywatelska, to obywatele mają do tego prawo - stwierdziła.

Szydło pytana była także o rolę Jarosława Kaczyńskiego. Jest liderem politycznym naszego środowiska, szefem naszej partii i osobą która współpracuje z rządem, ze mną, z marszałkami Sejmu i Senatu oraz z Panem Prezydentem w wyznaczaniu kierunków naszej polityki. Nie widzę w tym niczego nienaturalnego, iż szef partii nie jest premierem - wyjaśniła w rozmowie z "Le Soir".

(mn)