Papież Franciszek powiedział w sobotę podczas spotkania z dziećmi uchodźców różnych narodowości, przybyłymi do Watykanu z włoskiego regionu Kalabria, że migranci nie są zagrożeniem. "To oni są w niebezpieczeństwie" - mówił.

Papież Franciszek /PAP/EPA/GREGORIO BORGIA / POOL /PAP/EPA

Na spotkanie z papieżem przyjechało specjalnym pociągiem z miasta Vibo Valentia na południu Włoch 500 dziewcząt i chłopców. Czwarta edycja inicjatywy pod nazwą "Pociąg dzieci" dedykowana była dzieciom-migrantom, którzy stanowili większość uczestników audiencji. Dlatego hasłem tej podróży dzieci do Watykanu były słowa: "Przyniesieni przez fale".

Papież zwracając się do dzieci opowiedział im o tym, że trzy dni wcześniej, podczas audiencji generalnej otrzymał od ratowników kamizelkę dziewczynki, która utonęła w morzu. Jeden z nich powiedział mi z płaczem: Była dziewczynka wśród fal, ale nie zdołałem jej uratować. Została tylko ta kamizelka ratunkowa - wspominał Franciszek. Następnie dodał: Nie chcę was zasmucać, ale wy jesteście odważni i znacie prawdę. Oni są w niebezpieczeństwie: tyle dzieci, mężczyzn, kobiet.

Papież zauważył, że są tacy, którzy odpychają migrantów i chcą ich odesłać gdzie indziej. To niesprawiedliwość - tak dzieci zareagowały na to, co usłyszały. Jedno z dzieci w czasie rozmowy z Franciszkiem nazwało takich ludzi "bestiami". Wtedy papież zapytał żartobliwie: Czyżbyś studiował z Heideggerem?. Tłumacząc słowa chłopca papież wyjaśnił dzieciom: On nie chciał nikogo obrazić. On powiedział, że osoba, która zamyka swoje serce nie ma ludzkiego serca. Ma serce zwierzęcia, powiedzmy - jak bestia, która nie rozumie.

(mn)