„Nie można tylko dzielić liczby uchodźców. Trzeba mówić, jak wzmacniać granice, jak bronić zewnętrznej, południowej granicy UE, gdzie organizować punkty rejestrujące uchodźców” – powiedział szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna, który uczestniczył w Pradze w spotkaniu szefów dyplomacji państw Grupy Wyszehradzkiej, Łotwy oraz sprawującego w Unii Europejskiej prezydencję Luksemburga. „Jeżeli jedyny sygnał z dzisiejszego i jutrzejszego spotkania będzie taki, że dzielimy liczbę uchodźców, a nie robimy nic więcej jako UE, to znaczy, że nie potrafimy przewidywać następnych problemów, bo liczby następnych imigrantów, którzy znowu przyjadą do Europy, będą szły w dziesiątki tysięcy. Przecież to nie ma sensu” – podkreślił.

Grzegorz Schetyna /FILIP SINGER /PAP/EPA

Jeżeli nie będzie równoległych działań, jeżeli nie będzie aktywności, to będziemy mieli ten sam problem, tylko pewnie w jeszcze większym wymiarze - powiedział Grzegorz Schetyna dziennikarzom po trwającym ponad dwie godziny spotkaniu. Poinformował, że ciągle nie ma zgody między krajami Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry) a prezydencją luksemburską, jeśli chodzi o podział uchodźców na poszczególne kraje. Są różnice, jeśli chodzi o liczby. Wydaje się, że jest dobra wola ze strony prezydencji - znalezienia kompromisu, niewymuszania głosowaniem decyzji, znalezienia takiego wariantu, który byłby przez wszystkich zaakceptowany, ale to jest bardzo trudne - zaznaczył.

Minister przypomniał, że kraje Grupy Wyszehradzkiej są jednomyślne w sprzeciwie wobec automatycznego narzucania kwot uchodźców, różnią się jednak co do tego, jakie powinny być dalsze kroki w rozwiązywaniu kryzysu. Wyraził przekonanie, że narzucanie krajom liczby uchodźców jest "nieeuropejskie". Pytany o obecność na spotkaniu ministra spraw zagranicznych Łotwy Schetyna potwierdził, że ten kraj reprezentuje podobne spojrzenie na ten problem, jak kraje Grupy Wyszehradzkiej.

Grzegorz Schetyna podkreślił, że Polska czuje się w sprawie kryzysu migracyjnego tym bardziej odpowiedzialna, że jest największym krajem tej części Europy i pozostałe państwa patrzą na jej decyzje. Chodzi o to - mówił - żeby kryzys migracyjny nie tworzył "Europy dwóch prędkości". Przypomniał, że wschodnia część Wspólnoty nie ma takich doświadczeń z imigrantami, jak np. kraje skandynawskie czy Niemcy.

Zachowując wspólne solidarne działanie krajów Wyszehradu, musimy też brać pod uwagę odpowiedzialność całego projektu europejskiego - oświadczył szef polskiego MSZ. Przedstawiciele Grupy Wyszehradzkiej wielokrotnie powtarzali, że są gotowi wziąć na swoje barki część odpowiedzialności, ale na zasadzie dobrowolności, a nie mechanizmu kwot. Przekonywali, że to kraje członkowskie UE powinny same decydować o liczbie uchodźców, którą są w stanie przyjąć.

Premier Ewa Kopacz w wyemitowanym w niedzielę telewizyjnym wystąpieniu powtórzyła, że Polska przyjmie tylko uchodźców, a nie emigrantów ekonomicznych. Zapewniła, że nie będzie ich zbyt wielu.

Polska przyjmie tylko uchodźców, a nie emigrantów ekonomicznych. Już dziś mogę powiedzieć - nie będzie ich zbyt wielu - powiedziała szefowa rządu. Polska jest i będzie bezpieczna. Polska jest i będzie proeuropejska. Polska jest i będzie tolerancyjna - dodała.

Prezydent przede wszystkim oczekuje od premier Ewy Kopacz i rządu odpowiedzialnej decyzji - tak minister Krzysztof Szczerski odpowiedział na pytanie, na jakie według Andrzeja Dudy rozwiązania w sprawie uchodźców Polska powinna się zgodzić. Ocenił, że dzisiaj najważniejsza jest odpowiedź na trzy problemy takie jak: polityka azylowa, pomoc humanitarna i to, jak Polska może włączyć się w rozwiązanie problemu u źródeł kryzysu.

(mn)