Kilkaset osób protestowało w sobotę we wsi Boliarowo w południowo-wschodniej Bułgarii przeciwko budowie ośrodka dla migrantów. Według organizatorów zebrało się ponad 1000 osób, część przybyła z pobliskiego Jamboła i Burgas. MSW oszacowało liczbę protestujących na 300. Demonstranci zablokowali na kilka godzin prowadzącą do wsi szosę.

zdjęcie ilustracyjne /EPA/ETIENNE LAURENT /PAP/EPA

Mieszkańcy wsi, w której żyje około 700 osób, wyrażali zaniepokojenie planami rozlokowania tam 300 migrantów. Protestujący podkreślali, że mieszkańcy to przeważnie starsi ludzie, którym trudno obronić się przed migrantami. W ostatnich miesiącach wśród nielegalnych migrantów przeważają młodzi Afgańczycy. W innych ośrodkach wywołują oni konflikty zarówno z przedstawicielami innych narodowości, jak i z miejscową ludnością.

Ośrodek ma mieć charakter zamknięty. Rozmieszczeni w nim ludzie nie będą mogli wychodzić na zewnątrz, lecz według protestujących ochrona nie będzie w stanie ich zatrzymać. Podkreślano, że MSW dopiero teraz ogłosiło konkurs na zatrudnienie 30-osobowej ochrony. Podawano przykład pobliskiego miasta Charmanli, w którym strażnicy nie są w stanie opanować buntów migrantów i zatrzymywać ich wewnątrz ośrodka.

Ośrodek w Boliarowie ma być rozmieszczony na terenie byłych koszar.

Według wicepremier i minister spraw wewnętrznych Rumiany Byczwarowej lokalnych mieszkańców uczestniczyło w sobotnim proteście zaledwie 30, a ogólna liczba uczestników nie przekroczyła 300. Byczwarowa zarzuciła posłom lewicy, reprezentującym region, podsycanie nastrojów antymigracyjnych.

Protesty przeciw migrantom odbywają się regularnie w Warnie, Burgas, Sofii, Jambole i Charmanli. Do demonstracji doszło też w Samokowie po pogłoskach, że tam również powstanie ośrodek. Plany rządu przewidują budowę jeszcze dwóch nowych ośrodków, lecz ich lokalizacje trzymane są w tajemnicy. W istniejących ośrodkach, które są przepełnione, obecnie znajduje się ponad 5 tys. osób.

Od początku roku w Bułgarii zarejestrowano ponad 16 tys. migrantów. Większość z nich utknęła w kraju po zablokowaniu granicy z Bułgarią przez władze serbskie i przecięciu migrantom drogi do Zachodniej Europy.

APA