Powiększenie piłkarskich mistrzostw Europy do 24 zespołów nie wydawało mi się dobrym pomysłem i choć możliwość awansu z trzeciego miejsca w grupie dalej uważam za słabość tego całego pomysłu, to jednak muszę przyznać, że faza grupowa turnieju mnie nie zawiodła. Brakowało trochę bramek, ale nie brakowało tego, co w piłce najciekawsze – niespodzianek.

Polscy piłkarze po meczu z Ukrainą /PAP/EPA/OLIVER WEIKEN /PAP/EPA

Zaskoczyli pozytywnie:

1. Węgry - przed mistrzostwami eksperci nie mieli wątpliwości - to chłopcy do bicia. Szczytem marzeń i aspiracji miał  być awans z 3. miejsca. Tymczasem Madziarzy zaskoczyli wszystkich, wygrywając grupę. Pokazali ciekawy, dynamiczny futbol. Potrafili postawić się naszpikowanej gwiazdami Portugalii. I dzięki temu bramkarz Gabor Kiraly może dalej paradować w swoich dresowych, długich spodniach.

 

2. Walia - Gareth Bale i długo nic. Taką opinię wyrażali niektórzy na temat reprezentacji Walii. I chyba już wiemy, że były to słowa nie oddające siły tej reprezentacji. Szybka, ciekawa piłka plus Gareth Bale i dobra gra w defensywie. To może dać sukces na tym Euro. Szczególnie, że dzięki wygranej w grupie kolejnym rywalem Walijczyków będzie Irlandia Północna.

 

3. Polska - liczyliśmy na awans i niezłą grę. Doczekaliśmy się aż 7 punktów, a przecież w fazie grupowej nikt nie zdobył kompletu. Do tego nie straciliśmy bramki. Można utyskiwać na skuteczność, można dostrzegać mankamenty w grze biało-czerwonych, ale nie sposób nie docenić tego, co prezentuje nasza drużyna we Francji. Szczególnie w bloku defensywnym, który przecież miał być naszym największym zmartwieniem.

 

4. Chorwacja - przeciwko drużynie, a dokładnie tamtejszej federacji występują kibice. To z tego powodu rzucali race na boisko i UEFA nałożyła na Chorwatów 100 tysięcy euro grzywny. Mimo to na boisku idzie na razie Chorwatom świetnie. Potwierdziło to zwycięstwo nad Hiszpanami. Można wypomnieć drużynie z Bałkanów mecz z Czechami i utratę dwubramkowego prowadzenia, ale jeśli w Zagrzebiu zaczęli przebąkiwać o półfinale to nie są to aspiracje na wyrost.

 

5. Islandia - malutkie kraje na takich turniejach i to nawet jeśli potwierdzają przez kilka lat, że coś tam u nich drgnęło, są mimo to niedoceniane. I z taką łątką przyjechali do Francji Islandczycy. A pokazali, że są nieustępliwi, że potrafią grać do końca i że nie brakuje im woli walki. 5 punktów w fazie grupowej to spory sukces.


Rozczarowali:

1. Portugalia - dla mnie numer jeden tego zestawienia. Grupę mieli taką, że powinni spokojnie wygrywać - takie były oczekiwania, które brutalnie zweryfikowało boisko. Cristiano Ronaldo przez dwa spotkania machał bezradnie rękami, bo nawet karnego nie udało mu się  wykorzystać. To, że Portugalia musiała w ostatnim meczu grupowym walczyć o życie z Węgrami tylko pokazuje, że trudno zaliczać ich teraz do grona faworytów.

 

2. Szwecja - pożegnanie Zlatana Ibrahimovicia z kadrą? Koszmarne. Szwedzi zdobyli tylko jednego gola na turnieju i to dzięki samobójczej bramce piłkarza Irlandii. Nawet zapowiedź "Ibry" o zakończeniu reprezentacyjnej przygody z kadrą nie pomogła, bo w ostatnim mecz grupowym z Belgią Szwedzi zagrali równie bezbarwnie jak w poprzednich spotkaniach.

 

3. Czechy - tu też spodziewaliśmy się więcej. W pierwszym mecz grupowym i minimalnej porażce z Hiszpanią wydawało się, że wszystko jest w miarę pod kontrolą. Paradoksalnie potwierdził to remis z Chorwacją, bo Czesi w końcówce odrobili dwie bramki straty. Gdyby na koniec ograli Turków byliby w fazie pucharowej. Dostali jednak gładkie 0:2 i wracają do domu.

 

4. Francja - gospodarz turnieju miał grać szybką, atrakcyjną i dynamiczną piłkę. Mieli to zagwarantować Pogba, Griezmann czy inni świetni gracze ofensywni. Skończyło się jak na razie na trzech spotkaniach z cyklu "męczarnie faworyta". Trójkolorowym awans zapewniły dopiero bramki w końcówkach spotkań. Żaden mecz nie okazał się miły, łatwy i przyjemny. Wszystko to wygląda na razie bardzo topornie.

 

5. Ukraina - buńczuczne zapowiedzi Ukraińców zakończyły się bardzo szybko. O ile można wkalkulować w koszty porażkę z Niemcami to już beznadziejna postawa w pojedynku z Irlandią Północną była zaskoczeniem. Ukraińcy jako pierwsi dowiedzieli się, że po trzech spotkaniach wracają do domu. A mówili, że mają pokolenie porównywalne z tym, które zaskoczyło sportowy świata na Mundialu w 2006 roku. Nie mają.

Pary 1/8 finału Euro 2016:

Polska - Szwajcaria

Chorwacja - Portugalia

Walia - Irlandia Północna

Węgry - Belgia

Niemcy - Słowacja

Włochy - Hiszpania

Francja - Irlandia

Anglia - Islandia