​Polscy kibice opanowali okolice Stade Velodrome w Marsylii, gdzie o godz. 21 biało-czerwoni zagrają z Portugalią w ćwierćfinale piłkarskich mistrzostw Europy we Francji. Postronni fani sprzyjają jednak drużynie Cristiano Ronaldo.

Polscy kibice przed meczem Polska - Portugalia /MIGUEL A. LOPES /PAP/EPA

Na dworcu głównym Saint Charles widoczni są przede wszystkim fani portugalskiej drużyny. Ubrani w barwy narodowe i z flagami zmierzali do metra, aby dotrzeć na stadion.

Nie mam żadnych wątpliwości, że wieczorem będziemy świętować awans do półfinału. Po prostu mamy lepszych piłkarzy, choć zdaję sobie sprawę, że do tej pory nieco rozczarowali. Jednak teraz liczymy na błysk geniuszu Cristiano Ronaldo - powiedziała Laura, która z Porto przyleciała z trzema synami.

Przy okazji pobytu w Marsylii na mecz wybrały się również dwie pary z USA, które podróżują po Europie.

Udało nam się zdobyć bilety, więc nie można było przegapić takiej okazji. Przyznam, że jesteśmy za Portugalią. To jednak dobra prognoza dla Polaków, bo w 1/8 finału w Saint-Etienne kibicowałam Szwajcarii - przyznała Sara z Chicago.

Okolice stadionu zostały jednak opanowane przez polskich kibiców, którzy zajęli miejsca w okolicznych ogródkach. Od razu po wyjściu z metra słyszy się okrzyki: "Polska, biało-czerwoni". W jednym z barów zasiadła grupa z bębnem i spod tego lokalu dochodzą najgłośniejsze okrzyki.

Ronaldo? Pazdan i Glik nie pozwolą mu na zbyt wiele. Nasi obrońcy w każdym dotychczasowym meczu na Euro pokazywali twardą grę i tak samo będzie teraz. Jednak w tym meczu obudzi się Lewandowski. Wreszcie pokaże swoją klasę i wygramy 2:1 - przekonywał Piotr, który na stałe mieszka w Niemczech.

Jego kolega nie był takim optymistą. Według mnie czeka nas powtórka z meczu ze Szwajcarią. Stawiam na 1:1 w regulaminowym czasie gry i awans Polski po rzutach karnych - dodał Sławomir.

Na ponad cztery godziny przed rozpoczęciem spotkania doszło do bijatyki w pobliżu stadionu, ale policja błyskawicznie opanowała sytuację.

(az)