"Wiem, że początki w poprzednich turniejach nie były dla nas udane. Ale teraz mamy zupełnie inny zespół niż w 2012 roku" - powiedział piłkarz reprezentacji Polski Arkadiusz Milik w La Baule, dwa dni przed meczem Euro 2016 z Irlandią Północną w Nicei.

Arkadiusz Milik /Bartłomiej Zborowski /PAP

Wszystkie wielkie turnieje z udziałem polskich piłkarzy w XXI wieku kończyły się dla biało-czerwonych podobnie - odpadali w fazie grupowej. Tak było podczas mistrzostw świata 2002 i 2006 oraz Euro 2008 i 2012.

Pierwszy z tych turniejów niewiele pamiętam, byłem za mały. Nie ulega jednak wątpliwości, że początki wielkich imprez nie były za dobre. Teraz mamy jednak całkiem inną drużynę. Jesteśmy zupełnie innym zespołem niż w 2012 roku. Mamy innego trenera, inaczej gramy w piłkę. Dużo się zmieniło. Nie ma co porównywać przeszłości z tym, co jest teraz. Oczywiście wiemy, że początek turnieju zawsze jest bardzo ważny. Zwycięstwo dałoby nam dużo pewności siebie i spuściłoby z nas sporo powietrza na kolejne mecze turnieju. Trzy punkty w niedzielę bardzo by nam pomogły - podkreślił 22-letni Milik podczas spotkania z dziennikarzami w La Baule.

Na pewno trzeba wygrać pierwszy mecz, żeby później ta pewność siebie była jeszcze większa. I łatwiej grałoby się w kolejnych meczach - dodał pomocnik reprezentacji Piotr Zieliński.

Turniej rozpoczyna się już w piątkowy wieczór, meczem Francja - Rumunia w grupie A. Biało-czerwoni, przebywający w odległym La Baule nad oceanem, na razie mogą jeszcze w spokoju skupiać się na pracy.

Jesteśmy w cichym miejscu, otoczka turnieju nie do końca nam się udziela. Właśnie to jest fajne, że możemy w spokoju np. wyjść na trening, skupić się na pracy, na odpoczynku. Ale na pewno, gdy już przylecimy do Nicei i będziemy po oficjalnym treningu na stadionie, zaczną się udzielać emocje. Jesteśmy na to przygotowani, również fizycznie. Byliśmy w Juracie, Arłamowie, odbyliśmy dużo treningów, rozegraliśmy dwa sparingi - przypomniał Milik.

Pod znakiem zapytania stoi w niedzielę występ Kamila Grosickiego. W przeszłości zdarzało się, że miejsce na lewym skrzydle zajmował właśnie Milik, nominalny napastnik.

Zawsze mówię, że potrafię się dostosować do taktyki. Lewe skrzydło, prawe czy atak - żadna z tych opcji nie jest mi obca. Nie ma dla mnie znaczenia, na jakiej pozycji zagram. Najważniejsze, abym mógł wystąpić - zakończył Milik.

Początek niedzielnego meczu Polski z Irlandią Północną w Nicei o godz. 18. W drugim spotkaniu grupy C Niemcy zmierzą się z Ukrainą.

(mal)