​Bramkarz piłkarskiej reprezentacji Hiszpanii David de Gea zaprzeczył doniesieniom mediów, w których jego osobę łączy się ze sprawą napaści na tle seksualnym. "To wszystko jest kłamstwem i zajmą się tym moi prawnicy" - powiedział.

David de Gea /MARISCAL /PAP/EPA

Na kilka godzin przed rozpoczęciem mistrzostw Europy we Francji brytyjski dziennik "The Independent" informował nawet, że De Gea został wykluczony z reprezentacji. Nic takiego nie miało jednak miejsca.

Jestem spokojny i wyczekuję rozpoczęcia turnieju. Jeśli ta sprawa będzie miała na mnie jakiś wpływ, to wzbudzi jedynie jeszcze większą determinację - dodał bramkarz Manchesteru United.

Zdaniem hiszpańskich mediów De Gea jest zamieszany w organizację spotkania między dwoma piłkarzami i dwiema kobietami, które następnie zostały napadnięte. Do zdarzenia miało dojść w 2012 roku, a nazwisko bramkarza pojawiło się przy okazji sprawy przeciwko producentowi filmów pornograficznych Ignacio Fernandezowi Allende, który od kwietnia pozostaje w areszcie. Zarzuca mu się gwałt i wiąże m.in. z handlem żywym towarem, stręczycielstwem i pornografią dziecięcą.

Pierwszy mecz Hiszpanie rozegrają w poniedziałek. W Tuluzie zmierzą się z Czechami; spotkanie będzie sędziował Szymon Marciniak.

(az)