Jeżeli KE zdecyduje się uruchomić wobec Polski artykuł 7 unijnego Traktatu, to będzie to jej suwerenna decyzja - powiedział premier Mateusz Morawiecki. Wyraził nadzieję, że w ciągu kilkunastu miesięcy między Polską a KE uda się wypracować "płaszczyznę współpracy".

Mateusz Morawiecki /Marcin Obara /PAP

Komisja Europejska będzie w środę analizować ustawy o Sądzie Najwyższym oraz KRS i podejmie decyzje, czy uruchomić wobec Polski art. 7. Mówi on o tym, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada UE może stwierdzić, że istnieje wyraźne ryzyko poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości Wspólnoty.

Bardzo chętnie będziemy prowadzili dialog z Komisją Europejską. Natomiast jeżeli KE zdecyduje o wszczęciu jakiejś części procedury artykułu numer 7, to jest to oczywiście jej suwerenna decyzja - powiedział Morawiecki, pytany na konferencji prasowej o tę kwestię.

Podkreślił, że podczas swojej ubiegłotygodniowej wizyty w Brukseli nie zabiegał o nieuruchamianie art. 7. To nie jest ta retoryka, żebyśmy my musieli kogoś o to prosić - zaznaczył.

Premier wyraził nadzieję, że "mimo pewnych niezgodności" między Polską a KE, "w najbliższych 12 czy 18 miesiącach uda się wypracować jakąś płaszczyznę dalszej współpracy". Może nawet mimo to, że obie strony zostaną przy swoim zdaniu" - dodał.

Przypomniał, że w styczniu spotka się z szefem KE Jean-Claude'em Junckerem, by rozmawiać na temat reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Dodał, że być może w spotkaniu tym będzie też uczestniczył wiceszef KE Frans Timmermans. Jestem gotowy, by porozmawiać na ten temat - zapewnił.

Morawiecki mówił, że Polska prowadzi rozmowy w Brukseli z pozycji "równouprawnionego partnera, a nie petenta".

Zdaniem szefa rządu, reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest bardzo potrzebna. Jego zdaniem, podobną opinię na ten temat ma większość Polaków.

Ewentualna decyzja ws. aktywowania art. 7 ust. 1 wobec Polski, podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiązałaby się jeszcze z sankcjami, ale byłaby krokiem do ich ewentualnego rozważenia. Wprowadzenie sankcji jest mało prawdopodobne, bo wymagałoby jednomyślności; ale już samo uruchomienie art 7. byłoby bezprecedensowym krokiem w historii UE i zmusiłoby stolice do zajęcia stanowiska wobec wydarzeń w Polsce.

Według źródeł unijnych, komisarze będą porównywać ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o Sądzie Najwyższym z przyjętymi w lipcu przez KE rekomendacjami wobec Polski.

Kolegium komisarzy wystosowało wówczas ostrzeżenie do polskich władz wskazując, że podjęcie kroków mających na celu przeniesienie lub wymuszenie przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego może skutkować uruchomieniem art. 7 ust. 1 unijnego traktatu.

Nawet jeśli Komisja Europejska zdecyduje się na uruchomienie art 7.1 wobec Polski, to dyskusja państw członkowskich w tej sprawie nie odbędzie się wcześniej niż w lutym. Dopiero pod koniec tego miesiąca przewidziane jest spotkanie unijnych ministrów ds. europejskich, którzy mieliby zajmować się tą kwestią. 

(mpw)