Nowa Krajowa Rada Sądownictwa, według zapowiedzi autorów ustawy, miała rozbić tzw. kastę sędziów, czyli dawne układy w wymiarze sprawiedliwości. Z przyjrzenia się związkom kandydatów do nowej KRS wynika jednak, że starą kastę ma tylko zastąpić inna - uzależniona od ministra sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro /Paweł Supernak /PAP

Potrzebę zreformowania KRS tłumaczono potrzebą rozbicia skostniałych zależności w środowisku sędziów. Chodziło o związki natury towarzyskiej i rodzinnej, które nie pozwalają na pełną niezależność sędziów i wiążą ręce niepokornym. Stowarzyszenie sędziów Iustitia przeanalizowało znaną już i zamkniętą listę kandydatur do nowej KRS. Efektem jest stwierdzenie, że istnieją w niej bardzo podobne powiązania towarzyskie i rodzinne, tyle że poszerzone o znacznie większy stopień mniej lub bardziej bezpośredniego uzależnienia od woli ministra.

Związki rodzinne

To choćby fakt, że powołany przez ministra w grudniu ub. roku prezes Sądu Rejonowego w Słupsku do KRS zgłosił kandydaturę własnej żony - także sędziego w tym sądzie. Z kolei zgłoszony do KRS sędzia Sądu Okręgowego w Częstochowie to brat powołanego w ub. roku prezesa Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Iustitia stwierdza też, że kandydaturę sędzi Sądu Rejonowego w Jaworznie zgłosiła do KRS jej koleżanka i córka powołanego w 2017 wiceprezesa Sądu Okręgowego w Krakowie.

Powiązania służbowe

Dwójkę kandydatów do KRS zgłosił dyrektor Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości przy Ministerstwie Sprawiedliwości. Kolejną osobę - wskazaną przez ministra na członka Rady Programowej Krajowej Szkoły Prokuratury, delegowaną do pracy w resorcie a niedawno powołaną na prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, szkolną koleżankę ministra - także zgłosił podległy mu urzędnik, dyrektor Departamentu Kadr w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Poza nią za osobną grupę kandydatów do KRS można uznać osoby, które minister powołał niedawno na stanowiska prezesów sądów: Okręgowego w Rzeszowie, Rejonowego w Siemianowicach Śląskich i Okręgowego w Gorzowie Wlkp. 

Kandydat zgłasza kandydata

Jest też wśród kilkunastu zgłoszeń rodzynek: wskazany przez nową prezes Sądu Okręgowego w Warszawie wiceprezes tego sądu - zgłoszony przez sędziego Sądu Rejonowego w Pruszkowie, który podlega warszawskiemu sądowi okręgowemu. Zgłoszony przez podwładnego kandydat sam zgłosił do KRS kolejnego kandydata - sędziego z Sądu Rejonowego Warszawa-Wola, a więc sądu, który także podlega Sądowi Okręgowemu w Warszawie.

Ogółem związki towarzyskie i służbowe (w grę wchodzą też delegowania do pracy w ministerstwie) z resortem sprawiedliwości można wskazać w wypadku 12 kandydatur do KRS. Jakkolwiek by więc spośród 17 kandydatur wybrać 15 sędziowskich członków Rady - powiązania te staną się jej częścią.

Czy wprowadzenie w miejsce układu innego układu jest dobrym sposobem na kastę - można chyba wątpić. Tym bardziej, że KRS w tym właśnie składzie będzie odpowiadała za powołania nowych sędziów. Także sędziów Sądu Najwyższego, choć sama KRS będzie się składała głównie z magistrów - sędziów sądów rejonowych.

>>> ZOBACZ ANALIZĘ STOWARZYSZENIA IUSTITIA