​Były członek zarządu Jet Air Michał Swoboda mówił przed komisją śledczą, że według jego wiedzy Amber Gold w grudniu 2011 r. opłaciła cały kapitał zakładowy linii OLT. Dodał, że szefa Amber Gold Marcina P. poznał jesienią 2011 r. i początkowo nie wiedział, że był on w przeszłości karany.

Były członek zarządu Jet Air Michał Swoboda zeznaje przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold /Paweł Supernak /PAP

W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.

Przesłuchanie Swobody było jednym z najkrótszych i trwało niespełna dwie godziny. Świadek informował, że od lipca 2011 r. zasiadał w zarządzie Jet Air i zajmował się sprawami technicznymi. W grudniu 2011 podczas nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników OLT, Jet Air zdecydowało m.in., że Swoboda będzie wiceprezesem OLT Express. Piastował on tę funkcję do lutego 2012 r.

Odpowiadając na pytanie Tomasza Rzymkowskiego, Swoboda powiedział, że pierwszy raz spotkał szefa Amber Gold Marcina P. we wrześniu, może w październiku 2011 r. "na takim ogólnym spotkaniu w Gdańsku".

Poseł Kukiz'15 dopytywał, czy świadek miał świadomość, że Marcin P. był osobą karaną, a jeśli nie, to kiedy się o tym dowiedział. Swoboda odparł, że dowiedział się o tym gdzieś pomiędzy sierpniem a październikiem lub listopadem 2011 r. podczas jednej z rozmów b. prezesem Jet Air Krzysztofem Wicherkiem.

Powiedział mi, że rozmawiał z Marcinem P. i dowiedział się, że był skazany za jakąś sprawę Multikasy, że ten wyrok jest zatarty, ale żebym wiedział, że taka sprawa kiedyś była - doprecyzował Swoboda.

Zwiększenie kapitału zakładowego OLT

Rzymkowski nawiązał też do kwestii zwiększenia kapitału zakładowego OLT i opłacenia tego kapitału przez Amber Gold w połowie grudnia 2011 r. Kapitał zakładowy - jak zeznał Swoboda - został wówczas zwiększony z 10 do 31 mln zł.

Po dokonanych 15 grudnia 2011 r. zmianach organizacyjnych w OLT zarząd spółki złożył wymagane oświadczenie m.in. o opłaceniu całego kapitału zakładowego przez wspólników, to jest przez Amber Gold. Oświadczenie podpisał zarząd w osobach: Andrzej Dąbrowski, Michał Swoboda. Czy rzeczywiście na dzień złożenia oświadczenia Amber Gold opłaciła w całości kapitał zakładowy? - pytał świadka Rzymkowski.

Swoboda odpowiedział, że według jego wiedzy opłaciła. Wtedy Rzymkowski zaczął dopytywać, na jakiej podstawie świadek był przekonany o opłaceniu kapitału i czy widział dokumenty potwierdzające przelanie tych środków.

Wedle mojej pamięci te pieniądze były przelewane kilkukrotnie, to trwało. (...) W tamtym czasie byłem przekonany, że taka kwota na konto spółki wpłynęła. Jeśli podpisałem oświadczenie, to musiałem je na jakiejś podstawie podpisać - powiedział Swoboda. Dodał, że miał świadomość, że pieniądze są przelewane, bo w jego codziennej "pracy technicznej te pieniądze były potrzebne i one były".

Rzymkowski wskazał, że komisja pyta o fakty obiektywne, na podstawie których świadek stwierdził, że kapitał został podwyższony. Nie jest pan w stanie tego przedstawić (...) nie uzyskałem odpowiedzi na to pytanie - ocenił poseł.

Polityk Kukiz'15 pytał też świadka czy to on reprezentował Jet Air w kontaktach z Urzędem Lotnictwa Cywilnego. Swoboda tłumaczył, że dopóki był członkiem zarządu OLT Jet Air - tak, gdyż należało to do jego obowiązków. Natomiast w 2012 r. kiedy został wiceprezesem spółki raczej już nie. Nie wykluczam, że nie miałem żadnego kontaktu - zaznaczył. Świadek podkreślił jednocześnie, że nigdy nie udawał się do ULC wraz z Marcinem P.

Dokumentacja księgowa

Joanna Kopcińska z PiS poruszyła z kolei kwestię dokumentacji księgowej. Czy wiedział pan w jakiej kondycji jest spółka, jakie i czy są braki w dokumentacji finansowo-księgowej? - pytała posłanka.

W momencie kiedy wchodziłem do zarządu nie miałem takiej wiedzy - odpowiedział świadek. Jak dodał taką wiedzę zdobył dopiero po jakimś czasie. Mówimy tu o kwestii może dwóch miesięcy; okazało się jasne, że w księgowości spółki Jet Air jest ogromny bałagan - dodał.

Ale w jaki sposób się to okazało? - dopytywała Kopcińska. Swoboda okazało się to po tym jak do Jet Air na polecenie Marcina P. przyjechała księgowa Amber Gold. Po spędzeniu całego dnia w księgowości - jak relacjonował Swoboda - podjęła decyzję o przewiezieniu dokumentów księgowych do siebie, by "zbudować księgowość tej spółki praktycznie od zera".

Wassermann kontynuując wątek sprawozdań finansowych pytała świadka czy był świadomy, że spółka zalegała z nimi półtora roku, a z ULC są w tej sprawy wysyłane monity. Nie, nie miałem świadomości, że zalegamy ze sprawozdaniami, ani też, że są monity. Temat sprawozdań pojawił się dopiero (...) według mojej pamięci, w 2012 r., w tym nowym zarządzie - odpowiedział Swoboda.

Z kolei przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann pytała świadka o osobę Mariusa Olecha. Zna pan pana Olecha, a jeśli tak to skąd i jak długo? - pytała.

Nazwisko Olecha padało już wcześniej podczas prac komisji śledczej. Pod koniec maja Wicherek mówił komisji, że Marcin P. nie był pierwszym potencjalnym inwestorem, który interesował się firmą Jet Air, i że w 2011 r. jako "ewentualny, potencjalny inwestor, który w tym czasie mógł uratować Jet Air" został mu przedstawiony właśnie Olech.

Ja nigdy nie słyszałem o panu Olechu dopóki to nazwisko nie stało się sławne do teraz - odparł Swoboda.

Kolejne przesłuchania świadków przez komisję śledczą odbędą się 18 lipca, a zeznawać będą: b. dyrektor marketingu w Jet Air Ireneusz Dylczyk oraz gdański biznesmen Marius Olech.


(łł)