"To jest po prostu nieprawda, że nic nie zrobiliśmy ws. Amber Gold" - mówił przed komisją śledczą były szef banku centralnego Marek Belka. Według niego, NBP nie mógł zgłosić sprawy do prokuratury, bo byłoby to wyjście poza mandat Banku. Pytany przez posła PiS Marka Suskiego, co Narodowy Bank Polski zrobił w sprawie Amber Gold, Belka odpowiedział, że NBP sprawdził, czy Amber Gold podlega kontroli, rejestracji, regulacji przez NBP. "Człowiek, jak spojrzał na reklamę, która obiecuje gwarantowany dochód 13 proc., to już wiadomo było, że to jest gruby przekręt" - tak mówił Marek Belka przed komisją ds. Amber Gold. Pytany przez Witolda Zembaczyńskiego, czy ponosi odpowiedzialność jako były prezes NBP za sprawę Amber Gold, odpowiedział: "Na pewno nie w sensie prawnym".

Były prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka zeznaje przed sejmową Komisją śledczą ds. Amber Gold /Paweł Supernak /PAP

Najbliżej było do ustalenia, czy Amber Gold to działalność kantorowa - zasada jest taka: jeżeli ktoś zamierza prowadzić działalność kantorową zgłasza się do NBP z prośbą o wpis na listę rejestrowanych firm, w tym momencie podlega kontroli - mówił były prezes NBP.

Firma Amber Gold ani się nie zgłosiła, a też jakby się zgłosiła, to by nie dostała licencji na działalność kantorową, także z tym mieliśmy, jakby to powiedzieć, spokój, bezpośredniego związku z działalnością NBP nie było - dodał.

Suski ocenił, że NBP nic nie zrobił w kwestii Amber Gold i nie zgłosił tej sprawy do prokuratury.

To jest po prostu nieprawda, że nic nie zrobiliśmy ws. Amber Gold, to jest nieprawda wreszcie, że mogliśmy zgłosić tę sprawę do prokuratury, bo byłoby to wyjście poza mandat NBP, a instytucja publiczna, która wychodzi poza swój mandat łamie prawo - odpowiedział Belka.

W reakcji Suski stwierdził: "Ciekawa logika, ja już rozumiem, dlaczego nic nie zrobiliście, bo wychodziliście z założenia, że ‘widzimy że ktoś łamie prawo, ale nie będziemy nic robić, bo się możemy narazić na to, że łamiemy prawo’".

Belka ocenił natomiast, że Suski ignoruje fakt, że od 2009 r. sprawą Amber Gold zajmowała się już prokuratura.

Były szef NBP dodał, że Amber Gold nie prowadziła nielegalnej działalności kantorowej, co ustalił departament prawny NBP. "Nie zgłosili, a nawet jakby zgłosili, to byśmy nie uznali tego za działalność kantorową, bo nie była to działalność kantorowa" - podkreślił Belka.

Kiedy Marek Belka dowiedział się o sprawie Amber Gold?

Poseł PiS Marek Suski pytał świadka o to, kiedy dowiedział się o sprawie Amber Gold i dlaczego nie informował o niej.

Panie pośle, a o czym tu było informować. Przecież trochę oleju posiadający w głowie człowiek, jak spojrzał na reklamę, która obiecuje gwarantowany dochód 13 proc., to już wiadomo było, że to jest gruby przekręt - stwierdził Marek Belka.

Poinformował też, że kiedy objął w czerwcu 2010 r. stanowisko szefa NBP spotkał się z ówczesnym przewodniczącym KNF Stanisławem Kluzą. Musiałem, nie pamiętam podczas której rozmowy, ale musiałem go zapytać o tę sprawę. On musiał powiedzieć, bo się tym zajmował, o zgłoszeniu do prokuratury, o tym, że to bardzo powoli idzie (...) - mówił Belka.

Jak zaznaczył jedyny problem jaki widział, to "czy ta sprawa i w jakim stopniu dotyczy NBP i czy musimy, możemy coś w tej sprawie zrobić".

Były szef NBP rozmawiał z Donaldem Tuskiem

Suski pytał też, kiedy świadek się dowiedział, że w liniach OLT Express należących do Amber Gold pracował syn ówczesnego premiera Donalda Tuska. Z mediów - odparł Belka.

Poseł PiS dopytywał Belkę "kiedy informował premiera Tuska, że jest to piramida finansowa i będzie z tym duży kłopot".

Rozmawiałem z premierem Tuskiem przez telefon, kiedy powziąłem informacje, że Amber Gold inwestuje w tanie linie lotnicze OLT Express. Poruszony byłem tym dlatego, że wtedy się okazało, iż jest to "palenie pieniędzy". Nikt na świecie nie zrobił pieniędzy na tanich liniach lotniczych nie inwestując najpierw horrendalnych pieniędzy i nie rozwijając działalności globalnej. Wtedy było dla mnie oczywiste, że to jest właściwie oszustwo - powiedział Belka.

Belka zaznaczył, że nie pamięta kiedy ta rozmowa się odbyła, ale na pewno przed tym, jak media podały informację, że syn Tuska został zatrudniony przez OLT.

Przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) wskazała, że pierwsze takie informacje miały miejsce w sierpniu 2011 r. Czy to mógł być ten moment? - pytała. Mógł być - odpowiedział Belka.

Podczas przesłuchania poruszono temat podsłuchów

Podczas przesłuchania nawiązano też do nagrania z nielegalnych podsłuchów rozmów polityków i biznesmenów w dwóch warszawskich restauracjach z lat 2013-2014, które opublikował tygodnik "Wprost" latem 2014 r.

Jak wynika z opublikowanych w mediach stenogramów, w lipcu 2013 r. Belka w rozmowie z ówczesnym szefem ministerstwa spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem i szefem swego gabinetu w NBP Sławomirem Cytryckim mówił m.in., że syn Tuska zatrudniony jest w firmie "nie wiadomo jakiej". Po uwadze, że to OLT, Belka mówił: "Nawiasem mówiąc, ja o tym nie wiedziałem. Ale kilka miesięcy przed faktem zadzwoniłem do Donalda i powiedziałem mu, że sprawa Amber Gold jest dość poważna, że jest to piramida finansowa, ale poważniejsza ze względu na to, że oni są właścicielami tego szybko rozwijającego się OLT Express. Że będzie jakaś awantura z tym OLT Expressem, ale przeszło na tematy związane... Ja nie wiem, czy on nie myślał sobie, że ja wiem. Nie, skąd".

Przede wszystkim chciałem powiedzieć, że ta rozmowa odbyła się wiele miesięcy później i wspomniałem w niej o przeszłej rozmowie z premierem w innym zupełnie kontekście - zaznaczył Belka przed komisją śledczą. Jak mówił była to wypowiedź w kontekście sytuacji lotnisk regionalnych.

Ile rozmów przeprowadził Marek Belka z Donaldem Tuskiem?

Pytany przez szefową komisji śledczej Małgorzatę Wassermann (PiS), ile rozmów o Amber Gold do wybuchu afery w sierpniu 2012 r. odbył z premierem Donaldem Tuskiem odpowiedział, że nie więcej niż dwie-trzy. Dopytywany, czy Tusk wobec niego, jako szefa NBP, formułował zarzuty i miał pretensje, że nie poinformował go o tej sprawie, Belka zaprzeczył.

Wbrew temu, co dzisiaj nam się wyobraża, sprawa była od samego początku do samego końca jasna, prosta, dla nas było niepojęte, dlaczego prokuratura z tego nie robi użytku - powiedział Belka.

Szefowa komisji śledczej podkreśliła, że premier Tusk miał wpływ na Ministerstwo Finansów, któremu podlega kontrola skarbowa i zapytała Belkę w związku z tym, czy rozmawiał z ówczesnym ministrem finansów Jackiem Rostowskim na temat skorzystania przez niego z możliwości skontrolowania Amber Gold.

Były szef NBP zaznaczył, że "nie wyklucza", iż w jego rozmowach z ministrem Rostowskim mogła pojawić się sprawa Amber Gold. To była tak oczywista kompetencja ministra, że ja tutaj nie widziałem powodów... - dodał. Wassermann dopytywała Belkę, czy zapytał ministra Rostowskiego, czy korzysta z tych kompetencji. Nie zapytałem, ja nie miałem wrażenia, że on nie korzysta z tych uprawnień - zaznaczył.

Pytany przez komisję, czy poprosił w rozmowie z premierem Tuskiem o to, żeby minister Rostowski wobec braku działań prokuratury, wykonał ustawowe uprawnienia kontroli skarbowej wobec Amber Gold, odpowiedział, że taka prośba z jego strony do premiera Tuska była niemożliwa. Ja z ministrem Rostowskim rozmawiałem raz na tydzień najrzadziej, a z premierem zdarzyło mi się podczas mojej kadencji może trzy, cztery razy - podkreślił.

Co konkretnie zrobił NBP?

Szefowa komisji pytała również o to, co konkretnie Narodowy Bank Polski zrobił w sprawie Amber Gold. Po pierwsze NBP rozpoczął działalność albo nasilił działalność informacyjną - to my żeśmy spowodowali, że dziennikarze zaczęli o tym pisać - odpowiedział Belka.

Belka: Takie przypadki jak Amber Gold zdarzają się na całym świecie

Belka ocenił, że prawdopodobnie każdy, gdy czytał ogłoszenia Amber Gold "wiedział, że mamy do czynienia z przekrętem". Trzeba być analfabetą, żeby do czegoś takiego nie dojść - dodał.

Wspomniał pan o analfabetach. To analfabetami byli ci, którzy powierzali środki w Amber Gold, czy ci pracownicy instytucji państwa, którzy tego nie dostrzegali? - zapytał Witold Zembaczyński z Nowoczesnej. Belka odpowiedział: "Z przykrością muszę powiedzieć, że i ci, i ci".

Tego rodzaju przypadki zdarzają się na całym świecie - kontynuował świadek. Wskazał na tzw. piramidę finansową Bernarda Madoffa (skazanego później na 150 lat więzienia), która - jak się okazało w 2008 r. - w USA pochłonęła 50 mld dolarów.

Jak zdaniem Marka Belki działała KNF?

Myślę, że Komisja Nadzoru Finansowego działała zgodnie ze swoimi prerogatywami, swoimi uprawnieniami. Można powiedzieć, że zachowywała się w tej całej sprawie (...) najdzielniej - powiedział Marek Belka.

Posłanka Joanna Kopcińska (PiS) pytała, czy były prezes banku centralnego widzi jakieś nieprawidłowości w funkcjonowaniu instytucji i organów publicznych, które powinny podjąć zdecydowanie wcześniej skuteczne działania w sprawie Amber Gold.

Oczywiście, że tak. Mówiliśmy głównie o prokuraturze. Ale o ile wiem, państwo interesują się również działaniami sądownictwa, rejestru sądowego. Jest jeszcze kwestia UOKiKu - też nie wszystko mogło mi się tam podobać - mówił Belka.

Kopcińska pytała także, skąd ówczesny premier Donald Tusk wiedział, że prokuratura działa opieszale.

Myślę, że w odróżnieniu od tych ludzi, którzy inwestowali w Amber Gold, premier ma olej w głowie i dostawał od przewodniczącego (KNF Andrzeja) Jakubiaka, wcześniej od przewodniczącego (Stanisława) Kluzy informacje o tych ich cierpieniach w działaniach z prokuraturą - podkreślił.

To są pańskie domniemania, nie wiedza? - dopytywała Kopcińska. Tak - odpowiedział Belka.

Były szef NBP podkreślił również, że polityka pieniężna NBP "była i jest oceniana w Polsce, na świecie i w Europie jako niemalże przykładowa". Obecny zarząd i obecny prezes potwierdził to i w pełni tę politykę kontynuuje - dodał.

Nie można jednocześnie zapewnić ludziom wysokich stóp od lokat i jednocześnie niskiej inflacji. Albo jedno, albo drugie. My i tak nie poszliśmy tak daleko, jak prawie cały otaczający nas świat, który zszedł ze stopami procentowymi poniżej zera. My zatrzymaliśmy się 1,5 proc., chociaż były naciski żeby zejść jeszcze dalej - zaznaczył.

Czy Belka ponosi odpowiedzialność jako b. prezes NBP za sprawę Amber Gold?

Belka był pytany przez posła Nowoczesnej Witolda Zembaczyńskiego, czy ponosi odpowiedzialność jako były prezes NBP za sprawę Amber Gold. Na pewno nie w sensie prawnym - odpowiedział Belka.

A odpowiedzialność polityczna? - dopytywał Zembaczyński. Prezes niezależnego banku centralnego nie zna czegoś takiego jak pojęcie odpowiedzialności politycznej - odpowiedział Belka.

Dopytywany, o jakiego rodzaju odpowiedzialności można w związku z tym mówić w jego przypadku, odpowiedział, że o odpowiedzialności "moralnej". 

(łł)