Nie odpowiem na to pytanie, ponieważ nie chcę ani sobie ani bliskim mi osobom zrobić krzywdy - tak brzmiała zdecydowana większość odpowiedzi przesłuchiwanej przez sejmową komisję ds. Amber Gold Danuty Jacuk-Plichty, teściowej Marcina P. Jacuk-Plichta była zatrudniona w Amber Gold; szefowa komisji Małgorzata Wassermann mówiła niedawno PAP, że na koncie kobiety pojawiały się "potężne sumy pieniędzy" z Amber Gold.

Danuta Jacuk-Plichta /Jacek Turczyk /PAP

Danuta Jacuk-Plichta stawiła się przed komisją z pełnomocnikiem. Na pytanie przewodniczącej komisji, czy będzie składała zeznania, odpowiedziała: "nie".  Pełnomocniczka świadka przekazała jednak komisji, aby zadawała pytania, a jej klientka będzie na bieżąco decydowała, czy odpowie. Ostatecznie świadek odmawiała odpowiedzi na prawie każde pytanie członków komisji, uzasadniając to tym, że "nie chce zaszkodzić sobie ani bliskim jej osobom".

Poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński, pytał m.in. czy w 2012 r. świadek kupiła od Amber Gold sześć kilogramów złota za milion złotych; skąd były pieniądze na tak dużą inwestycję. Wassermann pytała Jacuk-Plichtę, czy była zatrudniona w Amber Gold i czy przelew pieniędzy na jej konto przez Marcina P. odbywał się za jej wiedzą i zgodą.

Nie odpowiem na to pytanie, ze względu na to, że nie chcę sobie zrobić krzywdy i bliskim mi osobom - odpowiedziała świadek. Jej pełnomocniczka wskazywała, że świadek może uchylić się od odpowiedzi na konkretne pytanie, jeżeli naraziłoby to ją lub osobę dla niej najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwa skarbowe.

Członkowie komisji zadawali kolejne pytania, jednak na zdecydowaną większość nie uzyskali odpowiedzi. Przewodnicząca komisji zwracała uwagę, że jeżeli Jacuk-Plichta zdecydowała się zeznawać, nieuzasadniona odmowa może zostać ukarana grzywną.

Teściowa Marcina P. odpowiedziała na kilka ogólnych pytań. Członkowie komisji wyrażali zdziwienie, dlaczego nie odmówiła złożenia zeznań, skoro nie chce odpowiadać na pytania. Nie słyszałam pytania, pani przewodnicząca tak szybko czytała, że nie usłyszałam tego - odpowiedziała Jacuk-Plichta. Wasserman dopytywała, czy ktoś jej groził w związku z przesłuchaniem, czy kogoś lub czegoś się obawia. Nie - odpowiedziała Jacuk-Plichta. Tak samo odpowiedziała na pytanie, czy ma postawione zarzuty. Poinformowała, że obecnie nie pracuje i utrzymuje się z emerytury.

Przewodnicząca komisji pytała, czy wobec świadka toczyło się lub toczy postępowanie karno-skarbowe lub podatkowe. Nie toczy się - odpowiedziała Jacuk-Plichta. Przyznała jednak, że w przeszłości toczyło się postępowanie podatkowe, które skończyło się umorzeniem sprawy. Nie odpowiedziała jednak na szczegółowe pytania. Wassermann zapowiedziała zwrócenie się do Urzędu Skarbowego o to, jakie było postępowanie i czym się zakończyło.

Przewodnicząca komisji zapytała świadka, co zrobiła z kwotą 1,5 mln zł, która była na jej koncie. Świadek nie odpowiedziała na to pytanie. Wassermann zapytała także Jacuk-Plichtę, czy czuje się winna wobec ludzi, którzy stracili pieniądze. Nie - usłyszała w odpowiedzi. 


(mn)