Właściciel firmy budowlanej ze Śląska nie pomógł swemu pracownikowi po wypadku. Ranny mężczyzna zmarł. Dziś jego szef usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy. Jak informuje reporter RMF FM Marcin Buczek, podejrzany przyznał się do zarzutu i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

Zdj. ilustracyjne /Marcin Bielecki /PAP /

W sprawie tej tragedii nadal wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. 38-letni mężczyzna pracował od dwóch tygodni przy remoncie domu w Przeczycach w Śląskiem. Był zatrudniony "na czarno". Najpewniej spadł z rusztowania. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci były urazy wewnętrzne. Ale świadków ewentualnego upadku nie ma.

Leżącego pracownika znalazł jego szef. Mężczyzna wciągnął rannego do samochodu i jak twierdzi, pojechał do szpitala. W drodze jednak zmienił zdanie i zostawił swego pracownika na przystanku autobusowym w pobliskiej Siemoni. Tam go znaleziono. Mężczyzna nie miał przy sobie żadnych dokumentów, więc policja początkowo nie wiedziała nawet kto to jest. Wreszcie udało się jednak ustalić kim był mężczyzna, a potem gdzie pracował.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie ranny zmarł i czy można go było jeszcze uratować. Możliwe, że właściciel firmy budowlanej próbował ukryć nieformalne zatrudnienie mieszkającego w Lublińcu 38-latka.