W niedzielę 28 lutego minie 30 lat od zabójstwa Olofa Palmego. Premier Szwecji zginął od kul zamachowca w samym sercu Sztokholmu na skrzyżowaniu ulic Tunnelgatan i Sveavägen. Mimo trwającego od trzech dekad dochodzenia, nadal nie wiadomo, kto strzelał. Gdyby do tego zabójstwa doszło dziś, mielibyśmy już mordercę – przekonywali na konferencji prasowej policjanci, należące do specjalnej grupy, która bada zabójstwo sprzed lat.

Premier Szwecji Olof Palme zginął 30 lat temu /TOBBE GUSTAVSSON /PAP/EPA

28 lutego 1986 roku około godziny 23:21 premier Szwecji bez eskorty ochroniarzy wyszedł w towarzystwie żony Lisbet z wieczornego seansu w kinie "Grand". Zabójca podszedł bardzo blisko, strzelił dwa razy. Palme zmarł w szpitalu o godzinie 00:06, już 1 marca 1986 roku.

Ruszyło największe w najnowszej historii tego kraju śledztwo. Jednak okoliczności zamordowania Palme do dziś nie zostały wyjaśnione. Domniemany sprawca - rzekomo rozpoznany przez żonę Olofa Palmego - Christer Pettersson został skazany przez sąd okręgowy, ale oczyszczony z zarzutów przez sąd wyższej instancji. Potem policja wpadła na trop jego sobowtóra. Kiedy funkcjonariusze zapukali do drzwi jego domu, mężczyzna zastrzelił się.

Głównym podejrzanym o dokonanie zbrodni został Viktor Gunnarsson, powiązany ze środowiskami skrajnej prawicy, a w szczególności z Europejską Partią Robotników. Był kilkakrotnie przesłuchiwany, mimo to nie znaleziono żadnego dowodu na jego udział w zabójstwie. Gunnarsson wyjechał do Stanów Zjednoczonych. W grudniu 1993 roku znaleziono jego nagie ciało. Ktoś dwukrotnie strzelił mu w głowę.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej członkowie grupy dochodzeniowej zajmującej się zabójstwem sprzed 30 lat oświadczyli: Naszym celem jest wyjaśnienie tej sprawy.

Kerstin Skarp przekonywała, że gdyby do podobnej zbrodni doszło w dzisiejszych czasach, zabójca byłby już więzieniu. Jak mówiła, w szybszym rozwiązaniu sprawy pomogłaby nowoczesna technologia, fakt, że każdy ma telefon komórkowy, a co za tym jest możliwość szybkiej komunikacji, robienia i przesyłania zdjęć oraz filmów.

Podczas trwającego 30 lat śledztwa 133 osoby przyznały się do zabicia Olofa Palmego, w dochodzeniu przewinęło się 87 318 osób, z czego ponad 10 000 przesłuchano.

Śmierć Olofa Palmego sprawiła, że otwarte społeczeństwo szwedzkie zaczęło się stopniowo zmieniać. Dziś urzędujący premier mieszka w rządowej willi, a jego ministrowie nigdy nie jeżdżą metrem.

Palme żył, jak każdy inny obywatel Szwecji. Mieszkał w szeregówce w dzielnicy Vällingby, jego nazwisko i adres zamieszkania widniały w książce telefonicznej, a światowych przywódców, odwiedzających Szwecję z oficjalną wizytą, zwykł zapraszać na pieczoną w swoim ogrodzie kiełbaskę. Wakacje spędzał w domku na wyspie Fårö, gdzie nie miał nawet telefonu.