PSL złożyło projekt ustawy umożliwiający przejście na emeryturę po 40 latach stażu pracy - powiedział minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że projekt dotyczy ubezpieczonych w ZUS i KRUS.

To jest poszerzenie wyboru i możliwości korzystania ze świadczeń - podkreślił Kosiniak-Kamysz w Sejmie. Dodał, że pomysł PSL jest poszerzeniem systemu osłonowego.

Minister pracy przypomniał, że na przyszły rok jest zaplanowany przegląd reformy emerytalnej. W PSL uznaliśmy, że warto wyjść do przodu, przyspieszyć ten czas - podkreślił. Dodał, że złożony w Sejmie projekt dotyczy ubezpieczonych w ZUS i KRUS. Według ministra pracy propozycja PSL jest początkiem dyskusji o tym, czy nie znieść wieku emerytalnego i nie ustanowić 40 lat stażu pracy, a obowiązujące obecnie 67 lat jako wiek emerytalny pozostawić jako prawo do minimalnej emerytury.

Nie było głosowania nad odwołaniem Janusza Piechocińskiego z funkcji prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego - odrzucono wniosek o rozszerzenie o ten punkt porządku obrad Rady Naczelnej PSL. Wcześniej, podczas wystąpienia otwierającego obrady, Piechociński mówił, że w partii "niektórzy... czytaj więcej

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że PSL nie mówi - jak PiS - o powrocie do stanu sprzed reformy emerytalnej, lecz o zwiększonej możliwości wyboru.

Pytany o poparcie koalicjanta odparł, że klub Platformy Obywatelskiej "jako poważna partia" na pewno się pochyli nad projektem i zastanowi.

Podobne rozwiązanie zaproponował po pierwszej turze wyborów prezydent Bronisław Komorowski. Gdy okazało się, że przegrał z Andrzejem Dudą, prezydencka kancelaria wycofała projekt z konsultacji uzasadniając, że z uwagi na wynik wyborów, prezydent nie powinien, jeśli nie jest to konieczne, podejmować istotnych decyzji do końca kadencji. Klub PSL zapowiedział "przejęcie" prezydenckiego projektu.

"To początek dyskusji"

Według ministra pracy propozycja PSL jest początkiem dyskusji o tym, czy nie znieść wieku emerytalnego i nie ustanowić 40 lat stażu pracy, a obowiązujące obecnie 67 lat jako wiek emerytalny pozostawić jako prawo do minimalnej emerytury.

Poseł PSL Henryk Smolarz przekonywał, że rozwiązanie zaproponowane przez ludowców daje swobodę wyboru obywatelom, którzy będą mieli prawo wcześniejszego przejścia na emeryturę. Dodał, że oznaczać to będzie "niestety zgodę na niższe świadczenia".

Według prognoz przedstawionych przez Smolarza z możliwości przejścia na emeryturę po 40 latach stażu pracy zdecyduje się co czwarta osoba do tego uprawniona. Przy tym założeniu - jak mówił - proponowane rozwiązanie nie obciąży nadmiernie budżetu, bo będzie ono kosztować ok. 9 mld zł do 2020 roku.

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że PSL nie mówi - jak PiS - o powrocie do stanu sprzed reformy emerytalnej (65 lat dla mężczyzn, 60 dla kobiet), lecz o zwiększonej możliwości wyboru. Zwracamy się najpierw do koalicjanta, ale propozycja jest także otwarta do innych klubów parlamentarnych - dodał poseł PSL Piotr Zgorzelski.

Wcześniej grupa polityków SLD zaapelowała do działaczy PSL o poparcie dla projektu Sojuszu, który został już wcześniej złożony w Sejmie; SLD proponuje prawo do przechodzenia na emeryturę po osiągnięciu 35 lat składkowych w przypadku kobiet i 40 lat w przypadku mężczyzn. Nie sztuka złożyć projekt, sztuka go skutecznie przeprowadzić - odpowiedział Zgorzelski.

(ug)