Wysyłasz służbowego maila, masz ochotę dodać uśmiechniętą "buźkę"? Zastanów się, czy to aby najlepszy pomysł. Zdaniem izraelskich i holenderskich naukowców - niekoniecznie. Wyniki badań, opublikowane w czasopiśmie "Social Psychological and Personality Science" wskazują, że nasze intencje mogą nie zostać właściwie zrozumiane. Szczególnie, jeśli zaczynamy korespondencję z osobą, której nie znamy. Popularne emotikony lepiej sprawdzają się w kontaktach ze znajomymi i do tych lepiej je ograniczyć.

Lepiej uważać na "buźki" w oficjalnej korespondencji! / Frank May /PAP/DPA

Zakładamy, że uśmiechnięta "buźka" to taki wirtualny uśmiech, wyniki naszych badań wskazują jednak, że w miejscu pracy, szczególnie przy pierwszych kontaktach, to założenie błędne - mówi dr Ella Glikson z Ben-Gurion University of the Negev (BGU). W formalnych, służbowych e-milach emotikon nie jest uśmiechem. Może co najwyżej zastąpić uśmiech w kontaktach z tymi, których znamy. W pierwszych wymianach wiadomości lepiej go unikać, niezależnie od płci i wieku - radzi.

Badacze z BGU, University of Haifa i Amsterdam University przeprowadzili serię eksperymentów z udziałem 549 osób z 29 krajów. W pierwszym z nich prosili o ocenę służbowych e-maili od nieznanych im osób. Wiadomości miały tę sama treść, jednak niekiedy dodawano do nich uśmiechnięte "buźki". Okazało się, że inaczej niż uśmiech przy pierwszym bezpośrednim kontakcie, uśmiechnięta "buźka" nie ociepla wizerunku nadawcy wiadomości i - co gorsze - sprawia wrażenie, że jest mniej kompetentny. To może mieć całkiem konkretne znaczenie. Odkryliśmy, że w reakcji na służbowego e-maila bez emotikonów uczestnicy naszych badań byli skłonni udzielić bardziej szczegółowych odpowiedzi i przedstawić więcej istotnych danych - dodaje dr Glikson. To oznacza, że wrażenie niższych kompetencji osoby wysyłającej e-maile z emotikonami może nawet zakłócić proces wymiany informacji - tłumaczy. 

W kolejnej części eksperymentu sprawdzano, jak uczestnicy reagują na emotikony w porównaniu z uśmiechniętymi lub poważnymi zdjęciami nadawców e-maili. Okazało się, że uśmiechnięte zdjęcia budzą wrażenie, że nadawca jest osobą bardziej przyjazną i kompetentną, emotikon - ponownie obniżał wrażenie kompetencji, nie wpływał natomiast na opinię o tym, czy dana osoba jest przyjazna. Wniosek wydaje się jasny, w życiu warto uśmiechać się jak najczęściej, w służbowej korespondencji lepiej sobie uśmiechnięte buźki darować... ;)


(mpw)