Zazdrość jest w monogamicznych społecznościach potężnym uczuciem, nie tylko u ludzi, ale i zwierząt. Wciąż jednak niewiele o niej wiemy. Emocję, która może doprowadzić do rozpadu zwiazku, ale też może przyczyniać się do umocnienia jego trwałości, niezwykle trudno się bada. W swoim najnowszym numerze, czasopismo "Frontiers in Ecology and Evolution" pisze o przełomie w badaniach zazdrości. Naukowcy z University of California w Davis odkryli, które rejony mózgu odpowiadają za jej odczuwanie.

Zdj. ilustracyjne /Rudolf/Arco Images GmbH /PAP/DPA

Zrozumienie neurobiologii i ewolucji emocji pomaga nam rozumieć nasze uczucia i ich konsekwencje - mówi dr Karen Bales z UCDavis. Zazdrość jest szczególnie interesująca ze względu na to jaką rolę pełni z jednej strony w ewolucji romantycznych relacji, z drugiej, w przypadkach przemocy domowej - dodaje. 

Zazdrość pojawia się, gdy czujemy, że ktoś zagraża relacji, którą uznajemy za ważną. To najczęściej potencjalny kochanek lub kochanka naszego współmałżonka lub partnera, ale też ktoś, kto nawiązuje bliską przyjacielską znajomość z kimś, kogo uznajemy za naszego najlepszego przyjaciela. Taka zazdrość może prowadzić do lęków, zachwiania poczucia bezpieczeństwa, złości i w najgorszym przypadku także przemocy. Psycholodzy zwracają jednak uwagę także na pozytywne znaczenie tej emocji. Zazdrość może przyczynić się do umocnienia związku, bo zwraca uwagę, że trzeba się o ten związek starać, trzeba nad nim pracować. Ten aspekt sprawy biolodzy chcą lepiej poznać, są przekonani o jego znaczeniu w ewolucji monogamicznych związków w świecie zwierząt i ludzi. 

Do tej pory zazdrość badano w świecie zwierząt głównie na monogamicznych gryzoniach, nornikach preriowych, badacze z Kalifornii chcieli jednak przeprowadzić doświadczenia, które łatwiej można by odnieść do ludzi. Tym razem poddali testom małpki z gatunku titi miedziane, które również tworzą silne i stałe związki. Rozłączenie par wywołuje u nich wyraźne oznaki zaniepokojenia. Samce tiki zachowują się trochę jak ludzie, potrafią nawet fizycznie odciągać samicę, by nie miała kontaktu z obcym samcem - mówi Bales.  

Warunki eksperymentu nie były dla małpek przyjemne. Samce widziały swoje partnerki w towarzystwie obcego samca. Ich reakcje porównywano z grupą kontrolną, gdzie samce widziały spotkanie obcego samca z obcą samicą. Nie tylko monitorowano zachowanie badanych samców, ale po 30 minutach badano u nich poziom istotnych dla więzi społecznych hormonów. Poddawano je także badaniom aktywności różnych rejonów mózgu. W mózgu samców, które miały powody do zazdrości, zauważono wzmożoną aktywność rejonu związanego z łączeniem się w pary, kory zakrętu obręczy, a także tak zwanej przegrody bocznej. Badania hormonalne wskazywały na podwyższony poziom męskiego hormonu, testosteronu i hormonu stresu, kortyzolu. Ich przypływ można uznać za objaw agresji i stresu związanego z poczuciem odrzucenia. 

Porównanie tych obserwacji z wynikami badań prowadzonych na nornikach preriowych wskazuje, że u naczelnych lokalizacja ośrodków zazdrości może być nieco inna, niż u gryzoni, ale w odczuwanie tych emocji zaangażowane są te same hormony. I u jednych, i u drugich zwierząt proces łączenia się w pary angażuje rejony mózgu odpowiadające za pamieć społeczną i odczuwanie nagrody, natomiast wzmocnienie więzi następuje w wyniku procesów skłaniających osobniki do unikania bólu towarzyszącego rozstaniu. U ludzi jest prawdopodobnie tak samo.

Monogamia prawdopodobnie wyewoluowała na różne sposoby, nie ma nic dziwnego w tym, że neurobiologia, która do niej prowadzi, może u różnych gatunków ssaków wyglądać nieco inaczej - mówi Bales. Wygląda jednak na to, że chemia wiązania się w pary i zazdrości ewoluowała podobnie - ocenia. 

Badania nie wyjaśniają jednak, czy zazdrość samic miedzianych titi jest taka sama, jak samców. Badania prowadziliśmy na samcach titi, co jest istotnym ograniczeniem - przyznaje Bales. Samice titi, tak samo jak kobiety, także są zazdrosne, ale neurobiologia ich zazdrości może, ale nie musi być taka sama, jak u samców. Wyjaśnienie tego może pomóc ustalić między innymi, dlaczego kobiety i mężczyźni zachowują się w romantycznych relacjach inaczej - tłumaczy.