Szwedzki DJ i producent muzyczny Tim "Avicii" Bergling odebrał sobie życie. Jego rodzina zdecydowała się ujawnić przyczyny śmierci 28-latka. "Nie dał już więcej rady. Chciał mieć spokój" – napisali w liście otwartym do fanów rodzice zmarłego w piątek w Omanie muzyka.

DJ Avicii podczas koncertu w Nowym Jorku w 2014 roku /JASON SZENES /PAP/EPA

Tim "Avicii" Bergling zmarł w wieku 28 lat w piątek w Omanie, gdzie spędzał wakacje. Tamtejsza policja już wcześniej podała, że do jego śmierci nie przyczynił się osoby trzecie. Teraz rodzina zdecydowała się opowiedzieć o okolicznościach stojących za nagłym odejściem muzyka.

W liście otwartym, opublikowanym przez szwedzkie media, piszą, że Tim miał naturę poszukiwacza, duszę artysty, który zawsze zadawał wiele pytań egzystencjalnych.

"Był perfekcjonistą, który podróżował i pracował ciężko w tempie, które doprowadziło do ekstremalnie silnego stresu. Kiedy skończył z tournee, chciał odnaleźć równowagę w życiu, by móc lepiej się poczuć i zająć się tym, co kochał najbardziej - muzyką. Bił się z myślami o sensie, życiu i szczęściu. Ale nie dał już więcej rady. Chciał mieć spokój".

Dalej rodzina pisze, że Tim nie był stworzony do tego, żeby żyć w machinerii, w jakiej się znalazł. "Był wrażliwym facetem, który kochał swoich fanów, ale unikał blasku reflektorów" - czytamy dalej.

Już wcześniej Anki Lidén i Klas Bergling, rodzice muzyka, którzy polecieli do Omanu po ciało swojego dziecka, dziękowali fanom na całym świecie za wsparcie i okazaną ich synowi miłość.

"Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy kochali muzykę Tima" - napisali w oświadczeniu wydanym w poniedziałek.

Tim "Avicii" Bergling przestał jeździć po świecie z występami dwa lata temu. Przez wiele lat, w trakcie których znany DJ koncertował, zmagał się równocześnie z poważnymi problemami zdrowotnymi. Lekarze musieli mu usunąć fragment przewodu jelitowego. Podczas swojego ostatniego koncertu w sierpniu 2016 roku na Ibizie tak pożegnał się z publicznością: Nie mogłem sobie życzyć lepszego, ostatniego koncertu!

W filmie dokumentalnym z 2017 roku "Avicii; true stories" Tim Bergling otwarcie mówił o swoich obawach, naciskach ze strony otoczenia oraz uzależnieniu od alkoholu. 

(j.)