​Hollywoodzka aktorka Carrie Fisher, znana głównie z roli księżniczki Lei w "Gwiezdnych wojnach" w szpitalu. Gwiazda miała na pokładzie samolotu z Londynu do Los Angeles zaczęła mieć problemy z sercem. Niektóre źródła mówią nawet o zawale.

Carrie Fisher /James Shaw/RETNA /PAP/EPA

Stan 60-letniej aktorki jest krytyczny i znajduje się na oddziale intensywnej terapii. Do placówki trafiła kilka godzin po tym, jak poczuła się źle. 

Nie mówię, że jej stan jest "stabilny", nie mówię, że jest dobrze, nie mówię, że jest źle - powiedział brat aktorki Todd Fisher w rozmowie z agencją Reutera.

Według "The Los Angeles Times" aktorka na pokładzie samolotu była wyraźnie zestresowana. Według plotkarskiego TMZ.com Fisher miała zawał serca na 15 minut przed lądowaniem w Los Angeles. Pojawiają się głosy, że będąc jeszcze w samolocie Fisher "przestała oddychać". Służby podjęły wówczas próbę jej reanimacji. 

(az)