Decyzją spikera brytyjskiej Izby Gmin Johna Bercowa noszenie krawatów przez posłów i reporterów podczas posiedzenia parlamentu nie będzie już obowiązkowe. Jak jednak podkreślił Bercow, deputowani powinni ubierać się w sposób "biznesowy".

zdjęcie ilustracyjne / Dave & Les Jacobs PAP/DPA /PAP

Bercow został zmuszony do wyjaśnienia reguł parlamentarnych w związku z uwagą Petera Bone'a z Partii Konserwatywnej o tym, że głos zabierał poseł, który nie miał krawata. Zgodnie z tradycją, noszenie krawata i marynarki było postrzegane jako niezbędny element męskiego stroju oficjalnego podczas posiedzenia parlamentu.

Odpowiadając na pytanie o to, czy przepisy w tej sprawie zostały zmienione, Bercow podkreślił, że jego zdaniem "kwestia tego, czy ktoś nosi krawat, nie jest absolutnie kluczowa" i nie uważa za stosowne odmawiania z tego powodu prawa do głosu.

Jak dodał, znacznie ważniejsze jest to, aby posłowie "nie zachowywali się w sposób, który nie okazuje szacunku swoim kolegom i koleżankom ani szacownej instytucji". Ale czy uważam, że jest niezbędne, żeby nosić krawat? Nie - powiedział.

Wobec żartów ze stron jednej z posłanek, która spytała, czy zasada dotyczy także kobiet, Bercow roześmiał się, dodając, że "absolutnie nic nie zakazuje im noszenia krawatów, jeśli tylko chcą".

Później poinformowano, że zniesienie obowiązku noszenia krawatów obejmie także dziennikarzy znajdujących się na parlamentarnej galerii.

W 2009 roku posłowi Partii Pracy Grahamowi Allenowi nie udzielono głosu w trakcie posiedzenia Izby Gmin ze względu na to, że próbował zadać pytanie, nie mając na sobie krawata. Z kolei w 2011 roku deputowany Partii Konserwatywnej Nadhim Zahawi musiał przeprosić spikera, gdy jego nowy krawat zaczął w trakcie jego wystąpienia odgrywać melodyjkę.

APA