W ciągu ostatnich 15 lat ścięto jedną trzecią drzewek pomarańczowych. Rośnie też coraz mniej cytryn i mandarynek. Uprawy znikają w zastraszającym tempie – alarmują włoscy rolnicy.

Kryzys we włoskiej branży owoców cytrusowych (zdj. ilustracyjne) /Grzegorz Michałowski /PAP

Związek rolników "Coldiretti", przedstawiając skalę kryzysu włoskich upraw cytrusów, ostrzega, że grozi im wymarcie. Od 2000 roku powierzchnia upraw skurczyła się o 60 tys. hektarów. Pozostało 124 tys. hektarów, przede wszystkim na Sycylii oraz w Kalabrii.

Wszystkiemu winne są także ceny skupu, które nie pokrywają kosztów ponoszonych przez rolników w czasie zbiorów. To prowadzi do nieuczciwej konkurencji i masowego sprowadzania pomarańczy i cytryn z zagranicy.

Od 2000 roku wartość importu podwoiła się, osiągając w zeszłym roku rekordową ilość 480 tysięcy ton. Do tego Włosi konsumują już coraz mniej pomarańczy i mandarynek. W przypadku tych ostatnich, sprzedaż krajowa spadła o połowę.

Innym zjawiskiem, oburzającym lokalnych producentów, jest masowy import taniego soku pomarańczowego. Wiele z tych napojów pochodzi spoza Unii Europejskiej.


(dp)