Raj dla kierowców kursujących na trasie Białoruś-Polska. Zniesiono wprowadzone 5 lat temu ograniczenia przewidujące, że samochód z pełnym bakiem bez płacenia cła mógł opuścić Białoruś jedynie raz na osiem dni - informuje telewizja "Biełsat".

Raj dla kierowców kursujących na trasie Białoruś-Polska. Zniesiono wprowadzone 5 lat temu ograniczenia przewidujące, że samochód z pełnym bakiem bez płacenia cła mógł opuścić Białoruś jedynie raz na osiem dni - informuje telewizja "Biełsat".
Zdj. ilustracyjne /Marcin Bielecki /PAP

Od 1 września z Białorusi zatankowanym "do pełna" samochodem będzie można wyjeżdżać nawet kilka razy dziennie.

W 2011 roku białoruskie władze wprowadziły postanowienie przewidujące, że osoby wyjeżdżające z kraju z pełnym bakiem częściej niż raz na osiem dni musiały opłacać cło za wywiezione paliwo. Miał to być sposób na walkę z masowym wywozem benzyny do Polski, co było bardzo opłacalnym zajęciem. Na polskich stacjach benzynowych nawet dziś, po tym, gdy paliwa w Polsce mocno staniały, litr benzyny 95-oktanowej trzeba zapłacić o 40 proc więcej niż na Białorusi.

Przepis nie zatrzymał jednak najwytrwalszych kierowców. Okazało się, że celnicy odznaczali fakt wywożenia benzyny przy nazwisku kierowcy, a nie numerze rejestracyjnym auta. Wystarczyło więc, by za kierownicą tego samego samochodu usiadła inna osoba i jej również przysługiwało prawo do wywozu. I dlatego szybko zmieniono prawo biorąc za podstawę wyjazd samochodu, a nie człowieka.

Zniesienie ograniczenia nie ułatwi jednak znacznie pracy osobom żyjącym właśnie z takiego przewozu paliwa. W Polsce obowiązuje bowiem prawo przewidujące, że osoba wjeżdżająca do Polski z pełnym zbiornikiem częściej niż raz na tydzień może być poproszona o zapłacenie cła.

Biełsat

(az)