Tuż po północy eksplodował silny ładunek wybuchowy podłożony przed wejściem na posterunek policji w szwedzkim mieście Helsingborg. Wybuch był tak potężny, że w budynkach po przeciwnej stronie ulicy powypadały szyby z okien. Z pierwszych informacji wynika, że nikt nie został poszkodowany.

Na miejscu wybuchu wciąż pracują policyjni technicy /JOHAN NILSSON/TT /PAP/EPA

Na miejscu eksplozji wciąż pracują policyjny technicy. To cud, że wybuch spowodował tylko straty materialne. Zdemolowane jest wejście do budynku oraz sufit nad wejściem, w domach po drugiej strony ulicy z okien powypadały szyby.

Siedziałem w kuchni, kiedy nagle poczułem, że całe mieszkanie się zatrzęsło. To tak jakby ktoś rzucił ładunek w mój balkon, tak silna była fala eksplozji - opisuje nocne wydarzenia w rozmowie z gazetą "Helsingborgs Dagblad" mieszkaniec okolicy.

Nie wiem, jak to opisać. To była potężna detonacja, olbrzymi huk - powiedział Kenneth Andersson, który przebywał w komendzie w chwili wybuchu. Twierdzi on, że policja w Helsingborgu nie otrzymywała w ostatnim czasie żadnych pogróżek.

Technicy badają, jakiego materiału wybuchowego użyli sprawcy. Jeszcze jest za wcześnie, by to stwierdzić. Na miejscu pracują nasi technicy - oświadczyła rzecznik lokalnej policji Anna Göransson.

Policja z Helsingborgu wydała oświadczenie na Facebooku: Nie ugniemy się przed przestępcami. Zapewniła, że mimo zniszczonego posterunku pracuje dziś normalnie, jak w każdy inny dzień. Każdy kto przyjdzie zostanie obsłużony w "mobilnym posterunku" - tak funkcjonariusze nazwali swoje prywatne samochody. 


(j.)