​Japońska policja w końcu dorwała "złodzieja-ninja", który ubierał się na czarno i wspinał się na ściany. Funkcjonariusze byli zdumieni, kiedy okazało się, że przestępca ma 74 lata.

Zdj. ilustracyjne /Abaca /PAP/EPA

Miasto Osaka przez osiem lat zmagało się z plagą kradzieży. Na kamerach monitoringu widać było, że sprawca ubiera się na czarno i jest bardzo gibki - wspinał się po ścianach i przeskakiwał płoty.

W maju, podczas jednej z kradzieży, zsunęła mu się jednak maska, dzięki czemu policja poznała jego twarz. Po kilku miesiącach śledztwa udało się odkryć jego tożsamość - okazało się, że "ninją" był 74-letni Mitsuaki Tanigawa.

Śledczy powiedzieli, że podczas obserwacji Tanigawa sprawiał wrażenie "trzęsącego się staruszka". Zmieniał się jednak po zmroku - szedł do opuszczonego domu, gdzie ubierał się na czarno. Stamtąd ruszał do akcji.

Nie chodził po ulicach. Przeciskał się przez szczeliny, biegał po dachach - opowiadają funkcjonariusze.

Podczas przesłuchania mężczyzna powiedział, że “nienawidził pracować" i uznał, że kradzież będzie szybszą metodą zdobycia pieniędzy. Policjanci stwierdzili, że 74-latek był wręcz zawodowcem - jeden napad zajmował mu ok. 10 minut.

Podczas swojej 8-letniej "kariery" Tanigawa obrabował 254 sklepy i mieszkania. Szacuje się, że skradł około 30 milionów jenów (czyli ok. 950 tys. zł).

Jeśli byłbym młodszy, to by mnie nie złapali - miał powiedzieć 74-letni "ninja".

(az)