Z powodu zagrożenia terrorystycznego Włosi zmieniają przyzwyczajenia i plany na zbliżające się Boże Narodzenie i Nowy Rok - wynika z sondaży przeprowadzonych po zamachach w Paryżu. Coraz więcej ludzi rezygnuje z kolacji w restauracjach i nocnego życia.

Ulica w Mediolanie /MATTEO BAZZI /PAP/EPA

Media przytaczają wyniki najnowszych ankiet wskazujące, że 52 proc. mieszkańców Włoch nie czuje się bezpiecznie, a 80 proc. deklaruje gotowość do zrezygnowania z części swobód i zaakceptowania nadzwyczajnych środków w zamian za większe bezpieczeństwo.

To, że życie Włochów po atakach w Paryżu się zmieniło, potwierdzają pierwsze dane branży turystycznej i gastronomicznej, przede wszystkim z Rzymu i Mediolanu, gdzie z powodu groźby zamachów obowiązuje podwyższony stan alarmu. Mniejszy ruch zanotowano w restauracjach i nocnych lokalach, które jeszcze do niedawna tętniły życiem.

Już teraz więcej Włochów niż zwykle deklaruje chęć spędzenia Bożego Narodzenia w domu bądź w najbliższych okolicach. Pojawiają się prognozy, według których znacznie spadnie liczba osób spędzających czas świąteczno-noworoczny za granicą. Poważnie zaniepokojone są tym biura podróży, które spodziewają się poważnego kryzysu i dużych strat. Na razie szacują, że sprzedały około 10-15 proc. mniej zagranicznych pakietów na wyjazdy podczas świąt niż zwykle. Jeszcze większy spadek notuje się w przypadku sylwestrowych wycieczek do europejskich stolic. Ci, którzy lubili dotąd tak właśnie witać Nowy Rok, na razie z tych planów rezygnują - podkreślają przedstawiciele branży turystycznej. Rośnie natomiast zainteresowanie pobytami we włoskich górach i uzdrowiskach - poinformowała federacja hotelarzy. 

Właściciele hoteli w Wiecznym Mieście powiedzieli rzymskiej prasie, że boją się ucieczki turystów oraz tego, że wbrew optymistycznym prognozom wiele osób zrezygnuje z przyjazdu w czasie Roku Świętego, rozpoczynającego się 8 grudnia.

Nie odbędzie się wiele wycieczek szkolnych, wiele z nich odwoływanych jest w ostatniej chwili. Według sondażu co piąta włoska szkoła zrezygnowała z planów wyjazdu za granicę lub do Rzymu.

Włosi niemal z dnia na dzień musieli przyzwyczaić się do bardzo zaostrzonych środków bezpieczeństwa i przyjmują je, jak się zauważa, z cierpliwością i zrozumieniem. 

Od ponad tygodnia znacznie więcej czasu trwają kontrole na lotniskach, stacjach kolejowych, przy wejściu na stadiony i do sal koncertowych oraz zabytków. W Rzymie w ciągu kilku dni wykrywacze metali zainstalowano przy wejściach na plac Świętego Piotra i do Koloseum. 

Prasa podkreśla, że Włosi z aprobatą przyjęli zwiększenie liczby patroli policji i wojska na ulicach.

(mal)