Dzień po przedstawieniu propozycji utworzenia Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej liderzy największych frakcji w Parlamencie Europejskim poparli ten wywołujący kontrowersje pomysł. Szef KE przekonywał, że zwiększenie kontroli to konieczność, by zachować Schengen. Jak informowała korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, która pierwsza dotarła do projektu KE, propozycja zakłada, że w sytuacji, gdyby jakiś kraj członkowski nie radził sobie z kontrolowaniem zewnętrznych granic UE, unijny korpus będzie mógł kontrolować je bez zgody takiego państwa - a nawet wbrew jego woli. Projektowi sprzeciwia się m.in. Polska.

Polsko-ukraińskie przejście graniczne w Medyce /Darek Delmanowicz /PAP

Zgodnie z projektem KE, przejmowanie przez nową agencję kontroli na zewnętrznych granicach UE odbywałoby się stopniowo. Najpierw na granicę zostaliby wysłani oficerowie łącznikowi, później kraj byłby wzywany do naprawienia uchybień zaobserwowanych na granicy, a dopiero potem zapadałaby decyzja o wysłaniu unijnych oddziałów szybkiego reagowania.

Europejska Straż Graniczna niczym sowiecka bratnia pomoc. Nie ma zgody Polski

Komisja Europejska przedstawiła prowokacyjny projekt Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Eurokraci chcą zawłaszczyć kompetencje państw narodowych. I pozbawić kraje członkowskie ważnej części ich suwerenności. Wbrew woli zainteresowanego kraju chcą wysyłać zagraniczne służby, by pomogły... czytaj więcej

Podczas odbywającej się w Strasburgu debaty pojawiły się głosy, by ci, którzy nie zgodzą się na powstanie nowej formacji, byli wykluczeni ze strefy Schengen.

Musimy zwiększyć ochronę naszych granic zewnętrznych, tak by nasi obywatele mogli swobodnie przemieszczać się w ramach UE - podkreślał przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

Zapewniał, że kraje członkowskie zachowają kompetencje i suwerenność w sprawie własnych granic. My będziemy zarządzać granicą zewnętrzną, jeśli będzie tego wymagała sytuacja. Będziemy mieć ocenę przepływów migracyjnych z całej UE, ustalimy, jakie są nasze słabe punkty, jeżeli będzie trzeba, wezwiemy kraje członkowskie do działania - wyjaśniał. Jak dodał, państwa unijne będą mogły również poprosić o szybkie interwencje na granicach.

Juncker przekonywał, że UE stoi przed bardzo pilnymi problemami do rozwiązania i jeśli nic nie zostanie zrobione na poziomie narodowym, to KE musi mieć możliwość przejęcia odpowiedzialności za działanie systemu jako całości.

Krytykom propozycji KE odpowiadał lider największej frakcji w PE, Europejskiej Partii Ludowej, Manfred Weber. Moja grupa bardzo wysoko sobie ceni suwerenność narodową i dumę państw członkowskich, ale musimy uwzględnić to, że na Węgrzech, w Polsce, w Hiszpanii broni się granic europejskich, a nie hiszpańskich czy polskich - argumentował.

Zagroził, że jego ugrupowanie nie zgodzi się na nowe rozwiązania, jeśli nie będzie w nich zawarta kwestia przywództwa w sprawie ochrony granicy. Jeśli dane państwo członkowskie nie będzie wywiązywać się ze swoich obowiązków zabezpieczenia i ochrony granic, to musi to zrobić ktoś inny - oświadczył.

Pomysł utworzenia na bazie obecnie istniejącej unijnej agencji Frontex nowego, silniejszego unijnego korpusu chwalił również szef socjalistów Giannini Pittella. Dobrze, że powstanie nowa agencja chroniąca granice zewnętrze, jak proponuje KE, ale potrzebne są nam też inne rozwiązania: obowiązkowy mechanizm podziału uchodźców, a także przegląd systemu dublińskiego (dotyczącego praw uchodźców - PAP) - przekonywał polityk. Przypomniał, że państwa członkowskie wzięły na siebie zobowiązania dotyczące rozdziału uchodźców i muszą się z nich wywiązywać. Tymczasem, według informacji KE, jak dotąd ze 160 tysięcy uchodźców, którzy mieli być rozlokowani na terenie UE, udało się przenieść zaledwie około 200 osób. UE to wspólnota prawa. Jeśli ktoś nie wywiązuje się z jej zobowiązań, to doprowadza do jej rozpadu - stwierdził Pitella.

Również szef konserwatystów Syed Kamall poparł wzmocnienie Frontexu. Zastrzegł jednak, że "zamiast zmuszania krajów członkowskich do działania, trzeba pamiętać o ich suwerenności".

Dużo bardziej zdecydowanie wypowiadał się lider liberałów Guy Verhofstadt, którego zdaniem utworzenie unijnej straży granicznej zatrzyma przerzucanie przez niektóre kraje uchodźców z jednej granicy na drugą. Tak to wygląda w przypadku Grecji - wskazał. Zaznaczył, że bez nowej formacji możemy pożegnać się ze strefą Schengen. Myślę, że kraje, które nie chcą brać udziału we wspólnej straży granicznej i przybrzeżnej, nie mają miejsca w strefie Schengen - powiedział.

Również Nigel Farage z eurosceptycznej frakcji Europa Wolności i Demokracji wskazywał, że straż graniczna UE powinna uzyskać odpowiednie kompetencje i możliwość użycia siły w państwach członkowskich.

Temat nowej formacji zostanie poruszony również na czwartkowo-piątkowym szczycie UE. Z projektu dokumentu końcowego w tej sprawie wynika jednak, że przywódcy nie będą oceniać inicjatywy, a jedynie zlecą odpowiednim ministrom, by szybko się nią zajęli.

(edbie)