Amerykański rząd i bank centralny wydały, pożyczyły lub dały gwarancje łącznej wartości 12,8 bln dolarów. To kwota zbliżona do PKB Stanów Zjednoczonych w 2008 roku. Ma pomóc zahamować największą recesję od lat 30. ubiegłego wieku.

Rola dolara, jako jednej z globalnych walut, będzie malała po kryzysie finansowym, prognozują chińscy eksperci. Spodziewają się także spadku wartości amerykańskiej waluty – donosi „Puls Biznesu”. czytaj więcej

W 2008 roku PKB USA wyniosło 14,2 bln dolarów. Jak pisze „Puls Biznesu”, kwota przeznaczona na przeciwdziałania recesji jest 14-krotnie wyższa od wartości dolarów w obiegu, wynoszącej 899,8 mld dolarów. Od listopada ubiegłego roku kwota przeznaczona na pomoc amerykańskiej gospodarce wzrosła o 73 procent.

I pewnie na tym nie koniec. W niedzielę sekretarz skarbu USA oświadczył, że niektóre banki będą potrzebowały kolejnego, znacznego wsparcia kapitałowego. Reanimacji i dolarowej kroplówki wymagają też amerykańskie koncerny samochodowe. Ale prezydent Barack Obama oświadczył, że warunkiem dalszej pomocy dla GM oraz drugiego stojącego na krawędzi bankructwa amerykańskiego producenta aut Chryslera jest jeszcze głębsze cięcie kosztów. Nie wykluczył też, że ostatecznie oba koncerny mogą zostać zmuszone do ogłoszenia upadłości i zwrócenia się o ochronę przed wierzycielami.