​Władze Kalifornii pozwały w poniedziałek administrację prezydenta USA Donalda Trumpa w związku z decyzją o wstrzymaniu funduszy dla miast azylowych. To siódmy taki pozew. W ubiegłym tygodniu na taki sam krok zdecydowało się Chicago.

Donald Trump /CHRIS KLEPONIS / POOL /PAP/EPA

Kalifornia protestuje w ten sposób przeciw groźbie wstrzymania federalnych grantów przeznaczonych na bezpieczeństwo publiczne dla miast azylowych, czyli takich, które nie mają zamiaru informować federalnych służb o nielegalnych imigrantach i tym samym ułatwiać ich deportacji.

Prokurator generalny Jeff Sessions w marcu zapowiedział wstrzymanie funduszy dla miast azylowych.

Jak wyjaśnia AP, decyzja administracji Trumpa jest zarazem źródłem problemów budżetowych dla poszczególnych miast, jak i obaw o wzrost napięcia oraz nowych konfliktów między lokalnymi władzami a społecznościami, w których zadomowili się imigranci.

Władze miasta Chicago złożyły w ubiegły poniedziałek pozew przeciwko resortowi sprawiedliwości USA, w związku z groźbą zablokowania wartej miliony dolarów dotacji dla służb mundurowych.

Demokratyczny burmistrz miasta Rahm Emanuel oznajmił, że zasady wprowadzone przez Sessionsa są niezgodne z konstytucją i wartościami reprezentowanymi przez Chicago.

Sessions zareagował na pozew miasta grożąc odcięciem finansowania, powiedział też, że Chicago cierpi z powodu własnej "kultury bezprawia".

(ph)