Niespokojnie na greckiej wyspie Lesbos. Z policją i funkcjonariuszami straży przybrzeżnej starło się około 200 niezarejestrowanych uchodźców, próbujących dostać się na statek - poinformował rzecznik straży przybrzeżnej. Telewizja pokazała imigrantów obrzucających policjantów kamieniami.

Uchodźcy na greckiej wyspie Lesbos //STRATIS BALASKAS /PAP/EPA

Rzecznik Nikos Lagkadianos podał, że uchodźcy "próbowali dostać się na prom stojący w porcie, ale zostali odparci przez policję i straż przybrzeżną". Według obecnego na miejscu reportera greckiej telewizji ANT1, do rozproszenia tłumu siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego.

Burmistrz Mitilini, największego miasta na Lesbos, zaapelował o pomoc i zwrócił się do rządu w Atenach, by ogłosił na wyspie stan wyjątkowy. Od czterech miesięcy powtarzam, że w moich rękach jest bomba, a jej lont powoli się dopala - stwierdził burmistrz Spiros Galinos, którego wypowiedź przekazała grecka telewizja. Dwa dni temu wysłałem (do rządu) list z prośbą o ogłoszenie na wyspie stanu wyjątkowego. Dziś proszę premier (Wasiliki Tanu) o natychmiastowe udzielenie nam pomocy. Sytuacja tutaj staje się nie do zniesienia - podkreślił.

Reuters przypomina, że Grecja znalazła się "na pierwszym froncie kryzysu imigracyjnego". Jak zaznacza agencja, każdego dnia na greckich wyspach lądują setki ludzi, z których wielu ucieka przed wojną i biedą we własnym kraju.

Komisja Europejska potwierdziła dzisiaj, że chce zaproponować relokację pomiędzy kraje UE dodatkowych 120 tysięcy imigrantów - oprócz 40 tysięcy, których rozdzielenie zaproponowano już w czerwcu.

(edbie, abs)