Doradca premiera Turcji Recepa Tayyipa Erdogana oświadczył, że jego kraj nie ma zamiaru wypowiedzieć Syrii wojny, a turecki ostrzał artyleryjski w reakcji na atak moździerzowy ze strony syryjskiej powinien być traktowany jako ostrzeżenie. Zaostrzeniem sytuacji na linii Syria - Turcja zaniepokojona jest Unia Europejska.

Parlament Turcji zezwolił siłom zbrojnym na prowadzenie operacji militarnych poza granicami kraju, jeśli rząd uzna to za konieczne - poinformowały lokalne media. Posiedzenie odbywało się przy drzwiach zamkniętych. Taka zgoda parlamentu jest ważna przez rok. Turecka konstytucja stanowi, że na każdą zagraniczną operację militarną muszą dać zgodę deputowani.


W ostrzale zginęła matka z czwórką dzieci

Wczoraj wieczorem w syryjskim ostrzale moździerzowym w miejscowości Akcakale po tureckiej stronie granicy zginęło pięcioro cywilów: matka i jej czworo dzieci. Rannych zostało kilkanaście osób.

Akcakale sąsiaduje przez granicę z syryjską miejscowością Tel Abjad, będącą w ostatnim czasie areną walk między siłami prezydenta Baszara el-Asada a Wolną Armią Syryjską.

W odwecie turecka armia prowadziła ostrzał artyleryjskich celów po syryjskiej stronie granicy. Zginęło w nich, według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, kilku syryjskich żołnierzy. 

UE potępiła syryjski ostrzał na granicy z Turcją

Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton potępiła przeprowadzony przez Syrię ostrzał moździerzowy miejscowości po tureckiej stronie granicy. Wezwała również obie strony do powściągliwości. Zdaniem Ashton incydent na granicy "wyraźnie ilustruje tragiczne skutki wylania się syryjskiego kryzysu na sąsiednie kraje".