Zamachowiec samobójca, który wysadził się w koptyjskiej katedrze w Kairze, był zwolennikiem Bractwa Muzułmańskiego - poinformowało egipskie MSW. W zamachu zginęło co najmniej 25 osób, a 49 odniosło rany.

Koptyjski kościół św. Piotra i Pawła po eksplozji /KHALED ELFIQI /PAP/EPA

Zamachowcem był 22-letni Mahmud Szafik Mohammed Mostafa. Mężczyzna w 2014 roku został aresztowany za przyniesienie broni na demonstrację. Po dwóch miesiącach zwolniono go za kaucją. Niedługo potem związał się z grupą ekstremistów mających powiązania z Bractwem Muzułmańskim i Państwem Islamskim. Był poszukiwany w związku z dwoma postępowaniami. 

W rozmowie z agencją Reutera matka mężczyzny podkreślała, że podczas pobytu w więzieniu Mostafa był wykorzystywany seksualnie. Dodała, że niedługo po zwolnieniu uciekł do Sudanu, ponieważ obawiał się ponownego aresztowania i szykan ze strony egipskich służb bezpieczeństwa. Jej zdaniem to nie on stoi za niedzielnym zamachem, ponieważ "nigdy by nikogo nie zabił".

Zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze podczas porannego nabożeństwa w kościele św. Piotra i Pawła, który należy do kompleksu kairskiej katedry św. Marka. Katedra ta jest siedzibą Patriarchy Tawadrosa II, zwierzchnika Koptyjskiego Kościoła Prawosławnego. Jest to najliczniejsza wspólnota chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

Koptowie, egipscy chrześcijanie, stanowią 10 procent populacji Egiptu, liczącej 90 milionów ludzi. Dżihadyści wielokrotnie atakowali tę wspólnotę religijną, podobnie jak muzułmanów współpracujących z rządem w Kairze.

(az)