W kuluarach szczytu UE w Brukseli doszło do spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z szefem KE Jean-Claudem Junckerem - dowiedziała się nieoficjalnie nasza dziennikarka Katarzyna Szymańska - Borginon. Politycy uzgodnili termin kolejnych rozmów - w marcu. To wyraźny sygnał, że dialog nabiera tempa.

/JULIEN WARNAND /PAP/EPA

8 marca szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker spotka się z premierem Polski Mateuszem Morawieckim w Brukseli - potwierdziła rzeczniczka KE Mina Andreewa.

To efekt ustaleń z piątkowego szczytu UE, na którym obaj przywódcy mieli krótko rozmawiać na temat kwestii praworządności i uruchomionego przez KE art. 7 unijnego traktatu. 

Jeden z rozmówców dziennikarki RMF w Komisji Europejskiej powiedział, że jest przekonany, iż dojdzie do kompromisu. Nie wykluczone, że właśnie podczas tego kolejnego spotkania na początku marca.

Zdaniem rozmówcy dziennikarki RMF FM teraz szczegóły kompromisu są wypracowywane na niższych szczeblach technicznych. Kompromisem będzie z pewnością cały pakiet - od porozumienia w sprawie Puszczy Białowieskiej po kwestie związane z praworządnością - powiedział dziennikarce RMF FM wysoki ranga urzędnik KE.

Morawiecki: Wieloletni budżet UE musi być oparty o zdrowy, dobry kompromis

Przed nieformalnym szczytem UE Morawiecki mówił dziennikarzom w Brukseli, że wieloletni budżet UE musi być oparty o zdrowy, dobry kompromis i Polska jest gotowa do tego kompromisu.

Zaznaczył, że na "nowe cele" w budżecie muszą się znaleźć "nowe środki". Mówił, że chcemy utrzymać te cele, które "do tej pory dobrze działały dla Polski". Wśród nich wymienił kontynuację dotychczasowej polityki rolnej i polityki spójności, która wspomaga nasze inwestycje.

Podczas piątkowego szczytu unijni przywódcy będą debatować też o kwestiach instytucjonalnych, w tym o składzie Parlamentu Europejskiego po wyborach w 2019 roku i ewentualnych listach ponadnarodowych.

Inną kwestią, którą zajmą się liderzy UE, będzie propozycja "wiodących kandydatów" procedury znanej jako "Spitzenkandidaten", w ramach której europejskie partie polityczne miałyby wskazywać swoich pretendentów do objęcia stanowiska szefa Komisji Europejskiej. Choć zarówno KE jak i PE mocno popierają ten pomysł, budzi on sprzeciw wielu stolic.

(j.)